Świątek opuszcza Paryż. Niepokojący post w sieci. Ponura prawda ujawniona
Iga Świątek zupełnie inaczej wyobrażała sobie dzień swoich 25. urodzin. Miał być koncert na korcie w Paryżu i awans do ćwierćfinału Roland Garros. Zamiast tego trzeba się pożegnać z turniejem. Polka w momentami fatalnym stylu uległa Ukraince Marcie Kostiuk 5:7, 1:6. Spotkanie zakończyła w sposób, który doskonale znamy już z ostatnich miesięcy. I to jest prawdziwy powód do niepokoju.

W 2019 roku Iga Świątek odpadła z Roland Garros w 4. rundzie. Aż do dzisiaj pierwszy i jedyny raz. Ponowne potkniecie w tej samej fazie rywalizacji zaliczyła w dniu, w którym kończy 25 lat.
Za pierwszym razem była 18-latką, która dopiero marzyła o wejściu na tenisowy olimp. Dzisiejsza porażka z Martą Kostiuk 5:7, 1:6 to już jednak zupełnie inna historia. Chodzi przecież o niedawną liderkę światowego rankingu i czterokrotną triumfatorkę Fench Open.
Świątek ograna w Paryżu, tak wygląda ranking WTA. Już wszystko policzono
Iga Świątek nie wytrzymuje presji w decydujących setach. Porażka w Roland Garros to tylko dalszy ciąg serii
"Z ostatnich trzynastu porażek tylko dwa razy Iga Świątek ostatniego seta rozegrała dość wyrównanego - 4:6 ze Switoliną w Indian Wells i 5:7 z Marią Sakkari w Dosze" - zauważa na platformie X dziennikarz Canal+ Sport, Maciej Łuczak.
Ta fatalna seria Raszynianki musi niepokoić. Wskazuje - który to już raz - na problem natury mentalnej. Kiedy w decydującym momencie sprawy na korcie nie układają się pomyślnie, Iga nie jest w stanie unieść ciężaru presji. Zamiast tego następuje paraliż.
- Tak się zestresowałam i tak mnie spięło w ciele, że ciężko mi było sobie z tym poradzić i to przerobić w trakcie meczu - cytuje jej słowa prosta z Paryża korespondent Interii Sport.
- Przed każdym meczem w sumie się stresuję - dodaje Świątek. - Wręcz jak czasami się nie stresowałam w zeszłym sezonie, to wychodziłam totalnie niepobudzona i zamulona oraz bez takiego ognia. Więc to też nie jest dobre rozwiązanie.
Najlepsza polska tenisistka przyznaje też, że sama nie jest w stanie ocenić, kiedy stresu jest za dużo, a kiedy jest on na odpowiednim poziomie. A to już leży całkowicie poza kompetencjami Francisco Roiga, który obecnie sprawuje szkoleniową opiekę nad Igą.
- Na pewno wyciągnę wnioski, bo wiadomo, że kilka meczów w tym sezonie wyglądało właśnie średnio z tej perspektywy. Myślę, że nie będzie łatwo sobie z tym poradzić i jakby taka jest teraz rzeczywistość, czyli zupełnie inna niż była przez poprzednie sezony - tłumaczy Świątek.
Meczem z Kostiuk zakończyła starty na mączce. Teraz ma trzy tygodnie na kolejny w tym sezonie reset. Później nadejdą dni prawdy na trawie - najpierw turniej w Bad Homburg (21-27 czerwca), zaraz potem obrona tytułu na kortach Wimbledonu.













