Potwierdza się ws. sztabu Igi Świątek. Sensacyjna porażka przelała czarę
Fani Igi Świątek od dluższego czasu widzą, że Raszynianka jest daleka od swojej optymalnej formy, a porażka w starciu z Magdą Linette w II rundzie turnieju w Miami przelała czarę. Klaudia Jans-Ignacik postanowiła ujawnić, jak wygląda obecnie praca sztabu Polki i z jej słów płynie szokujący przekaz.

"Polski pojedynek" w drugiej rundzie turnieju w Miami, pomiędzy Magdą Linette i Igą Świątek zakończył się ogromną sensacją. Pomimo tego, że Świątek wygrała pierwszego seta, w dwóch kolejnych lepsza okazała się Linette i błyskawicznie wyrzuciła trzecią rakietę świata z turnieju.
Szybko szerokim echem odbiły się nie tylko słowa triumfatorki, ale także to, co dzieje się w sztabie Raszynianki. Podczas "Raportu z Miami", na antenie "Canal+", postanowiła głośno powiedzieć o tym Klaudia Jans-Ignacik.
Głośno o tym, co dzieje się w sztabie Świątek. Potwierdzają się doniesienia
Była tenisistka w mocnych słowach opisała to, jakie instrukcje otrzymuje Świątek podczas swoich meczów, potwierdzając domysły o tym, że w zespole Polki nie dzieje się obecnie najlepiej.
- Oglądając mecze - ostatnio, nie tylko ten wczorajszy Igi miałam wrażenie, jakby po jakimś czasie po prostu wyłączał się guzik... Tryb, który nagle przestaje funkcjonować i szybko się wszystko rozregulowuje. Nie ma Iga jak wrócić do tych podstaw. Te komunikaty, które Iga dostaje od boksu i wszystkich ludzi, którzy tam siedzą, są właściwie cały czas takie same. To się nie zmienia... - rozpoczęła swój monolog.
Tam nie ma innego hasła niż "skręć, otwórz pozycję", "skręć i otwórz biodro, pozycję", "stań bliżej/dalej", "biegaj prawo/lewo"... Najważniejszy chyba wczoraj to był taki, że "daj sobie większy margines błędu" i tak naprawdę to są cztery rzeczy, które cały czas dostaje Iga. Nie słyszałam tam nic innego
Przy okazji była zawodniczka powołała się także na słowa Novaka Djokovicia, który wskazał, że każdemu sportowcowi przydarzają się gorsze chwile, jednak wszystko zależy od tego, jak on sam szybko zdoła się uporać z problemami. U Świątek jednak Jans-Ignacik nie widzi w tej chwilę światełka w tunelu, bowiem ta nie może przełamać gorszego momentu meczu.
- To jest taki stan, z którego ciężko wyjść, bo nie ma tej kotwicy. Tego, czego mogłaby się złapać (…) Tutaj jest coś takiego, że jest słabszy moment i z tego słabszego momentu już Iga nie wstaje - skwitowała.













