Porażka w US Open, teraz to. Nie mają litości dla Igi Świątek. "Sygnał ostrzegawczy"
Iga Świątek udział w tegorocznej edycji US Open zakończyła już na etapie ćwierćfinału. Lepsza w 1/4 finału okazała się Jessica Pegula, która wygrała z naprawdę sporą przewagą, nie oddając nawet seta. - Niepokojące dla mnie jest to, że widać, jak rywalki coraz mniej się Igi Świątek boją - stwierdził bezlitośnie Dawid Olejniczak podczas programu w Meczyki.pl. - Jest to pewien sygnał ostrzegawczy, z którego należy wyciągnąć wnioski - dodaje Lech Sidor.

Iga Świątek po igrzyskach olimpijskich w Paryżu zrobiła sobie kilkanaście dni przerwy od gry w tenisa. Później zobaczyliśmy Polkę na kortach w Cincinnati podczas turnieju WTA 1000. Najlepsza rakieta świata dotarła do półfinału, ale w nim przegrała z Aryną Sabalenką, co gorsza, nie prezentując nawet połowy swoich możliwości. A to nie napawało optymizmem.
Gdy więc zaczęło się US Open, wszyscy patrzyli z niepokojem, co liderka rankingu zaprezentuje w ostatniej wielkoszlemowej imprezie w tym roku. Pierwszy mecz w Nowym Jorku, w którym nie bez problemów pokonała Kamillę Rachimową, pozostawił sporo wątpliwości, ale w końcu przyszło naprawdę spektakularne przełamanie. Kolejne spotkania na drodze do ćwierćfinału Świątek rozegrała w naprawdę znakomitym stylu i wydawało się, że już złapała odpowiednią formę.
Krytyka spada na Igę Świątek. Mocne głosy w stronę Polki
Niestety zweryfikowała to Jessica Pegula, która po igrzyskach prezentuje się znakomicie. Amerykanka postawiła bardzo trudne warunki na korcie i nie oddała Świątek nawet seta. To sprawiło, że Polka odpadła z rywalizacji na dwa kroki przed tytułem i znów pojawiło się sporo słów krytyki pod adresem nie tylko jej, ale też sztabu szkoleniowego raszynianki.
- Pegula wyciąga wnioski, a Iga stoi w miejscu. Można przegrywać z Pegulą zawsze, bo to dobra tenisistka, ale nigdy w ten sposób. Zawsze tam była bardzo ciężka walka. Jest to pewien sygnał ostrzegawczy, z którego należy wyciągnąć wnioski - skrytykował grę najlepszej rakiety świata Lech Sidor, były tenisista, a obecnie komentator telewizyjny, podczas programu w Meczyki.pl.
- Niepokojące dla mnie jest to, że widać, że rywalki coraz mniej się Igi Świątek boją. Jeszcze rok, czy dwa lata temu wiele rywalek Igi wychodziło na kort i już tak naprawdę miały niewiele wiary w to, że mogą ją pokonać - wtórował mu Dawid Olejniczak, komentator Polsatu Sport.
- Świątek wygrywa mecze do zera, czy do jednego i pół Polski szaleje. Wolałbym, żeby taki mecz był wygrany przez Igę 6:3,6:3, ale żeby było tam 15 slajsów z dobiegu wślizgiem prawą nogą, ze cztery wejścia w drugie tempo na wolej, jakiś drajw forhendowy. Mecz i tak jest wygrany - dodał Sidor, wyraźnie domagając się urozmaicenia gry Polki.
O tym, że w tenisie Świątek brakuje takich elementów, jak właśnie slajs czy dropszot, mówi się od dawna. Być może właśnie porażka z Pegulą sprawi, że sztab szkoleniowy Polki w końcu położy na to większy nacisk podczas treningów.
Zobacz również:










