Iga Świątek po triumfie na Wimbledonie zaliczyła nieudany występ w Montrealu, bo odpadła już na etapie czwartej rundy, ale w turnieju WTA 1000 w Cincinnati potwierdziła świetną dyspozycję, wygrywając całą imprezę. Do Nowego Jorku przyleciała więc jako jedna z kandydatek do triumfu w wielkoszlemowym US Open, a gdy okazało się, że w ćwierćfinale zagra z Amandą Anisimovą, wydawało się, że bez większych problemów zamelduje się w gronie czterech najlepszych tenisistek turnieju.
Świątek z Amerykanką grała bowiem w finale Wimbledonu, deklasując ją w niecałą godzinę (6:0, 6:0). Polka była też zdecydowaną faworytką ćwierćfinałowego starcia US Open, ale dość nieoczekiwanie została wyeliminowana. Anisimova wygrała 6:4, 6:3 i to ona znalazła się w półfinale. Później zresztą pokonała też Naomi Osakę i zagra z Aryną Sabalenką o tytuł.
Wiceliderka rankingu WTA przyznała później, że od pewnego czasu zmaga się z bólem stopy, co mogło rzutować na jej wyniki. Miała też problemy z serwisem, co sygnalizowała jeszcze podczas meczu z Anisimovą, rozmawiając o tym ze swoim sztabem. O tym, że ten element gry nie funkcjonował tak, jak należy, powiedziała później także podczas konferencji prasowej.
"Myślę, że jakbym lepiej serwowała, to miałabym szansę też grać dobrze, ale po prostu to, co dzisiaj zagrałam, nie wystarczyło. Podchodząc do tego serwisu, za każdym razem staram się przypilnować dobrej techniki, poprawić to, co nie wyszło poprzednim razem. Serwis jest skomplikowanym uderzeniem. Może miałam wolniejszą rękę, może wychodziłam niżej z nóg niż w poprzednich dniach" - wyznała polska tenisistka.
Katarzyna Nowak o słowach Igi Świątek
Teraz w rozmowie z Polską Agencją Prasową do słów 24-latki odniosła się była tenisistka Katarzyna Nowak. Pierwsza Polka w TOP 50 rankingu WTA oceniła tłumaczenie swojej rodaczki.
W mojej opinii serwis nie był zły, może nie był tak doprecyzowany jakby sobie tego życzyła Iga i to w pełni rozumiem. Wydaje mi się, że będąc w ścisłej czołówce można poszukać innych rozwiązań, planu B czy C. W meczu z Anisimovą tego mi trochę zabrakło, chociaż wiele akcji w wykonaniu Igi było wspaniałych. Znakomite tempo, szybkość, zmiana kierunku
Nowak odniosła się także do triumfu Świątek na Wimbledonie, przypominając, że dla Polki ten turniej układał się korzystnie. A więc nie powinno się wyciągać daleko idących wniosków po jej występie na kortach w Londynie.
"Turniej wimbledoński z wielu względów doskonale ułożył się dla Igi, przede wszystkim dlatego, że Iga grała bardzo dobrze. W finale doszło do sytuacji, która zdarza się raz na kilkadziesiąt lat. Anisimova, po trzygodzinnym półfinale z Aryną Sabalenką, szoku, jakiego doznała po pokonaniu światowej "jedynki" i - jak sama mówiła - niemogąca poruszać się po korcie z powodu bólów mięśni, w decydującym spotkaniu nie była sobą. Zagrała może na 20 procent możliwości." - stwierdziła.
Nowak podkreśliła, że Świątek podczas Wimbledonu po prostu nie miała możliwości, by pokazać swoje umiejętności. W Nowym Jorku z kolei Anisimova zaprezentowała się o wiele lepiej, niż w finale wielkoszlemowego turnieju, przede wszystkim po odrobieniu przełamania w pierwszym secie "zaczęła grać swój tenis". Polka z kolei wprawdzie miała dobre momenty, ale było ich za mało. "Gdyby więcej grała kątowo, zmuszała rywalkę do biegania, mogłoby to przynieść lepszy efekt" - oceniła postawę Świątek.
********
Pierwotnie Polska Agencja Prasowa podała inne wypowiedzi Katarzyny Nowak, zgodnie z aktualizacją PAP wypowiedzi Katarzyny Nowak zostały w niniejszym materiale zaktualizowane.
















