Pogromczyni Sabalenki sprawdziła formę Świątek. 65 minut gry na Court Philippe Chatrier
Nie ma w tenisowym kalendarzu turnieju, który bardziej wiązałby się z sukcesami Igi Świątek niż Roland Garros. Polka już cztery razy wygrywała tytuł, w tegorocznej edycji będzie celowała w piąty. I nawet w sytuacji, gdy od miesięcy nie wystąpiła w żadnym finale WTA, będzie jedną z faworytek. Optymizmu dostarczyła rywalizacja w Rzymie, teraz Iga jest już w Paryżu. We wtorek jej formę sprawdziła zawodniczka, o której ostatnio też było głośno. W Madrycie pokonała bowiem Arynę Sabalenkę, po obronie sześciu meczboli. Oto co się wydarzyło, gdy na Philippe Chatrier przebywały wspólnie Iga i Hailey Baptiste.

W nocy z czwartku na piątek polskiego czasu Iga Świątek kończyła swoje spotkanie na Campo Centrale w Rzymie z Eliną Switoliną - wygrała drugiego seta, miała kilka szans na przełamanie na początku trzeciego. I gdyby tej sztuki dokonała, zapewne w sobotę to ona zmierzyłaby się z Coco Gauff w walce o swój czwarty tytuł na Foro Italico. Ukrainka wcześniej została bowiem zdominowana.
To jednak Switolina się wybroniła w tych sytuacjach, później sama wywalczyła breaka. I już wszystko ruszyło w odpowiednim kierunku, patrząc z jej perspektywy. Wygrała z Igą tego seta 6:2, a następnie w finale - po niemal trzygodzinnej batalii - uporała się z Gauff. Też zdobyła swój trzeci tytuł w stolicy Włoch, choć pierwszy po ośmiu latach przerwy. I dołączyła do grona faworytek French Open.
Świątek zaś już w poniedziałek zameldowała się na paryskich obiektach położonych na skraju Lasku Bulońskiego. Miała godzinny trening na Court Simonne Mathieu, zaraz po Arynie Sabalence. Podopieczna Francisco Roiga lubi spokojnie przygotowywać się do ważnych turniejów, nie lubi zaś "wpadać" na nie w ostatniej chwili.
Dopiero w czwartek rozlosowana zostanie drabinka głównej rywalizacji w Paryżu - Iga zostanie rozstawiona z "3". To zaś oznacza, że w półfinale może wpaść na Arynę Sabalenkę lub Jelenę Rybakinę - z tą pierwszą opcją mieliśmy do czynienia rok temu. I wtedy Iga przegrała trzysetową batalię, tego trzeciego seta aż 0:6.
Swoje pierwsze mistrzowskie spotkanie zawodniczka z Raszyna rozegra w niedzielę, poniedziałek lub wtorek - pierwszy etap rozłożony jest bowiem aż na trzy dni.
Iga Świątek przywitała się z Court Philippe Chatrier. Test przed najważniejszym turniejem na mączce
Na wtorek sztab Igi Świątek zaplanował już pierwszą potyczkę na korcie, ale nie z Tomaszem Moczkiem, z którym Iga zwykle trenuje. Polka współdzieliła największy stadion w Paryżu z Hailey Baptiste, czyli rewelacją ostatnich tygodni. Amerykanka w Madrycie sprawiła olbrzymią sensację, pokonała w ćwierćfinale Arynę Sabalenkę, broniąc wcześniej sześciu piłek meczowych. Doszła tam do półfinału, w Rzymie z kolei w 1/16 finału uległa Switolinie - późniejszej triumfatorce.

Z Igą dotąd nie grała, choć są z jednego rocznika 2001. W czasach juniorskich była zawodniczką z drugiego szeregu, choć też występowała w Szlemach. W 2017 roku w trzeciej rundzie French Open przegrała choćby z Jeleną Rybakiną. Wielki postęp poczyniła w ostatnich tygodniach, potrafi świetnie serwować, ma też mocny forhend. W Paryżu zostanie rozstawiona - po raz pierwszy w tak dużym turnieju w całej karierze.
Obie panie dostały dziś na godzinę największą tenisową arenę na Stade Roland Garros, czyli na Court Philippe Chatrier. Tam gdzie Iga wygrywała swoje tytuły, ale też przegrywała marzenia o złocie igrzysk olimpijskich, w starciu z Qinwen Zheng. We wtorek pojawiła się na tym obiekcie zaraz po Chince, która kończyła swoje zajęcia z Amandą Anisimovą.

Początek był standardowy - typowa rozgrzewka, później sprawy związane z grą przy siatce i wolejami: raz jednej, raz drugiej. Z boku czujnie na wszystko patrzył trener Rogi - siedział na wózku, tuż przy bocznej linii. A gdy coś trzeba było podać Idze, interweniowała Daria Abramowicz.
Po 25 minutach zaczęła się część zajęć związana z serwisem i returnem - Iga serwowała jako pierwsza - i miała problem z wprowadzeniem piłki do gry "jedynką".

Po godz. 11.40 zaczęły już klasyczną grą na punkty, a ładniejsze wymiany doczekiwały się braw kilkuset kibiców. Iga wygrała swojego gema do zera, za chwilę Hailey zrewanżowała się tym samym. Dochodziło do zabawnych sytuacji, które normalnie na tym poziomie się nie zdarzają. Po jednym z serwisów Iga nie wiedziała, czy był as, czy jednak piłka uderzyła za linią. - Ja też nie wiem - odkrzyknęła Amerykanka. Polka pogodziła się z dobrym zagraniem rywalki, poszła więc na return na stronę nieparzystą.
W dłuższych wymianach Świątek była bardziej dokładna, w czwartym gemie doszło do breaka. Baptiste chciała się zabawić z Igą, zmusiła ją do biegania. Najpierw do siatki, później w kierunku linii końcowej. Ale lob okazał się niecelny. Później Polka dorzuciła dwa punkty, wygrała trzeciego gema.

Gramy dalej? Zostały dwie minuty - powiedziała Baptiste. - Tak, wykorzystajmy czas - odrzekła Iga. Tyle że po kilku minutach spostrzegły, że na 12 i tak nie ma kolejnych zajęć - trening Alexandra Zvereva i Andrieja Rublowa został zaplanowany dopiero na godz. 14.
Dograły więc jeszcze dwa gemy, przy stanie 4:2 dla Polki podały sobie ręce i podziękowały za 65 minut wspólnych zajęć.







![Niewiarygodne, jak to wpadło. TOP 7 asów meczu Polska - Kuba [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MWPKH52U40QO8-C401.webp)




