Reklama

Reklama

Piotr Sierzputowski dla Interii: Droga Igi Świątek nie będzie usłana różami. WYWIAD

- Uważam, że Iga da radę i udźwignie bagaż oczekiwań. Ale myślę też, że mogą się pojawić przeszkody. To nie będzie droga usłana różami. Po prostu w tenisie tak nie ma. Nie ma tak, żeby komukolwiek udało się przez wszystko przechodzić bez problemów. Podejrzewam, że będzie kilka zwrotów akcji - mówi w długim wywiadzie dla Interii trener Igi Świątek, Piotr Sierzputowski. Zdradził też, dlaczego wkrótce, wspólnie z Igą wyjadą z Polski na ponad dwa miesiące.

Zbigniew Czyż, Interia: Kilka dni temu otrzymał pan niespodziankę od Igi. W mediach społecznościowych pochwalił się pan, że otrzymał efektowny motor. Zaskoczył pana ten prezent?

Reklama

Piotr Sierzputowski, trener Igi Świątek: - To nie do końca była niespodzianka. Bardziej niespodzianką było to, że to się teraz wydarzyło. Tak naprawdę to był bonus za wynik, który przewidziałem na początku roku. Podczas Australian Open Idze brakowało trochę pewności siebie. Pewnego dnia wracaliśmy ze śniadania i powiedziałem do niej: "Iga przestań gadać negatywnie, możesz tutaj zrobić czwartą rundę". Ona odpowiedziała: "Dobrze trenerze, jak zrobię czwartą rundę to kupię ten motocykl co się trenerowi podoba. I tak zrobiła.

Dotrzymała słowa.

- Tak. Potem po Australian Open jak wiadomo wybuchła pandemia i nikt nie miał czasu, żeby takimi sprawami się zajmować. Gdzieś tam jednak często ją podszczypywałem w tym temacie (śmiech). Teraz to ja muszę dotrzymać słowa z ostatniego zakładu.

O jaki zakład chodzi?

- Chodzi o ten słynny zakład, że muszę się pozbyć "swetra" (owłosienie trenera na torsie przyp. red). Myślę, że już wkrótce to się wydarzy.

Pewnie już w ciepłym klimacie łatwiej będzie to znieść?

- Myślę, że zrobię to jeszcze w Polsce. Nie będę się dłużej z tym "pieścił" (śmiech).

Jak sobie radzicie z popularnością?

- Wiadomo, że trochę się zmieniło. Pewne drzwi się otwierają, niektóre sprawy będą nam na pewno przeszkadzać. Uważam jednak, że przy dobrym planowaniu wszystko da się zagospodarować i zrobić tak, żeby nam to wszystko odpowiadało i żeby przede wszystkim Iga mogła grać jeszcze lepiej. Zdarzają się sytuacje, że ktoś nas na ulicy rozpozna, ale nie zdarzyło się mi, żeby to były nieprzyjemne sytuacje. Ludzie zazwyczaj gratulują nam sukcesu. To jest fajne i przyjemne. Iga jest bardziej rozpoznawalna i każdy chciałby z nią chociaż trzy zdania zamienić.

- Wkrótce może to być coraz bardziej obciążające i trochę się nie dziwię niektórym zawodnikom, że wyjeżdżają ze swoich krajów, żeby mogli w spokoju potrenować i się ukryć. Ten wynik, który Iga osiągnęła jest wynikiem na skalę międzynarodową i podejrzewam, że w wielu krajach też może być rozpoznawalna. Są też jednak państwa, w których mniej się na to zwraca uwagę.

Jakie wyglądają plany na przygotowania do nowego sezonu?

- Na razie trenujemy na twardym korcie pod balonem w Piasecznie. Mamy tam naprawdę superobiekt i superwarunki. To co pierwotnie mieliśmy zrobić za granicą robimy tutaj. Poza lokalizacją nic się nie zmienia. Dla mnie może nie jest najbliżej, ale dla Igi jest naprawdę bardzo blisko do Piaseczna.

Pod względem pogody nie są to jednak idealne warunki.

- Tak, ale te korty które mamy są bardzo dobre. Nawierzchnia jest zbliżona do tej, na której gra się podczas Australian Open, no może jest odrobinę wolniejsza. Liczę, że jeszcze przed wyjazdem do Australii uda się nam tydzień potrenować w Dubaju. W Australii musimy być przed 14 grudnia, ale prawdopodobnie będziemy tam już 8 grudnia. 4 stycznia zaczynają się pierwsze turnieje. Myślę, że te trzy tygodnie treningów przed pierwszym turniejem wystarczą nam do odpowiedniej aklimatyzacji.

Iga ma za sobą dwa tygodnie urlopu. Odpoczęła? Jest już gotowa do pracy?

- Na pewno odpoczęła, ale z drugiej strony trudno było jej całkiem odpocząć, z uwagi na różne formy komunikacji z otaczającym ją światem. Myślę, że dobrze wygląda. Na pewno niektóre sprawy mogłyby być troszkę lepiej zorganizowane, ale to bardziej wynika z restrykcji, niż z tego, że nie chcemy ich lepiej zorganizować.

Badania, które przeprowadziliście w ubiegłym tygodniu w Austrii napawają optymizmem?

- Tak, wszystko jest tak jak powinno być. Iga podczas urlopu realizowała w domu rozpisany plan trenera od przygotowania fizycznego.

Po tym okresie wolnego Iga coś straciła? Czy jej formę ocenia pan mniej więcej na równi do tego co niedawno prezentowała?

- Tak naprawdę, to sam się bardzo zdziwiłem, bo Iga nie grała kilkanaście dni. Może nie jest to jakiś bardzo długi okres, ale ona wróciła do zajęć tak, jak gdyby w ogóle nie miała przerwy. Myślę, że to wynika z tego, że pewne napięcie już minęło i teraz podchodzi do treningów bardziej na luzie. Jestem naprawdę mile zaskoczony. Taka przerwa dwutygodniowa jest zazwyczaj standardowa i dotychczas Iga potrzebowała kilku dni, żeby w pełni wrócić do dyspozycji. Teraz już pierwszego dnia grała tak jak wcześniej. Trzeba jednak chwilę popracować, żeby wróciła w pełni sprawności, jeśli chodzi o poruszanie się na korcie.

Podczas tych pierwszych treningów zauważył pan u Igi, że może trochę się zmieniła? Jest bardziej pewna siebie?

- Na tym etapie bardzo trudno jest oceniać takie rzeczy. Zobaczymy tak naprawdę podczas pierwszych turniejów, czy nastąpił u niej wzrost pewności siebie. Na pewno jednak nabrała jeszcze większego przekonania do tego, że to co robi jest słuszne. Na pierwszych treningach widać, że jest dużo bardziej rozluźniona. Jest bardzo skoncentrowana na swoim celu. Wie, że to co robi działa, więc dobrze pracuje.

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Sierzputowski | Iga Świątek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje