Przed finałem WTA 1000 Toronto Iga Świątek - przynajmniej przez bukmacherów - była uznawana za delikatną faworytkę w starciu z Jeleną Rybakiną. Ostatecznie Polka bez większych problemów rozbiła wiceliderkę światowego rankingu 6:2, 6:3.
Przez cały turniej w Kanadzie Rybakina spędziła na korcie o wiele więcej czasu, niż nasza rodaczka. Na sześć wszystkich meczów aż cztery kończyły się po trzech setach. od 1/8 finału do półfinału 27-latka zaciekle walczyła o wygrane, oddając po jednej partii. To z pewnością wpłynęło na jej przygotowanie fizyczne do najważniejszego z pojedynków.
Tak Rybakina podsumowała finał z Świątek w Toronto
- Byłam po prostu bardzo zmęczona. Widać było, że nie pracowałam wystarczająco nogami. Popełniłam wiele niewymuszonych błędów, zwłaszcza przy siatce. To był po prostu brak koncentracji. Nawet przy takich łatwych piłkach. No więc tak, oczywiście, Iga, to twarda przeciwniczka i starała się odzyskać wszystkie piłki. Dzisiaj było mi ciężko i tak, mam nadzieję, że wyciągnę wnioski i następnym razem pójdzie mi lepiej - powiedziała Rybakina na konferencji prasowej, podkreślając przede wszystkim swoje zmęczenie poprzednimi meczami.
- Czuję się trochę zniszczona. Zwłaszcza po zakończeniu turnieju, wszystko to odczuwa się jeszcze bardziej. Myślę, że tym razem rzeczywiście lepiej sobie poradziłam z planowaniem, ponieważ grałam dużo meczów rano, w ciągu dnia, a potem wieczorem. Myślę, że to też duża różnica i tym razem w porównaniu z innymi turniejami poszło mi trochę lepiej. Szkoda tylko, że nie miałam wystarczająco dużo sił, żeby jeszcze bardziej popracować nad tym ostatnim meczem - dodawała.
Z jednej strony Kazaszka gratulowała Polce wygranej, ale z drugiej zaznaczała, że świetna gra rywalki wynikała także z jej niekompletnego przygotowania. - Jak już wspomniałam, moim zdaniem to raczej moja wina, że nie grałam wystarczająco agresywnie. Nie miałam dość energii, żeby z nią walczyć. Wszyscy wiemy, że jest wojowniczką i potrafi biegać w lewo i prawo o wiele dłużej niż ja. Mamy różne style gry, więc nie mogłam pokazać swojego w pełni. Starałam się do samego końca - słyszymy.
- Zdecydowanie uważam, że Iga zagrała swoją grę. Była świeża i zagrała lepiej w ważnych momentach - nie ukrywała.
















