Dariusz Ostafiński, Interia: Jak się popatrzy na statystyki ostatniego meczu Igi Świątek z Viktoriją Golubic, to chyba jest się z czego cieszyć. Polka była ostatnio mocno krytykowana za pierwszy serwis, a teraz ten element działał bardzo dobrze.
Tomasz Wolfke, komentator i ekspert tenisa: Przy czym to też nie było tak, że ten pierwszy serwis był dramatyczny. Raczej delikatnie rozregulowany. Tak o 5, 10 procent w stosunku do tego, co było w tym najlepszym okresie gry Igi. Wtedy, kiedy była dominatorką.
Czy Iga Świątek jest do kapitalnego remontu? Ekspert odpowiada
Narzekania były jednak potężne.
- I przesadzone. To jednak nie był dramat. Na pewno miała z tym problem, ale nie aż taki. To był wciąż serwis na poziomie pierwszej dziesiątki. A ten z meczu z Goljubic, to był już prawie taki, jak za tych najlepszych lat.
Czyli to nie jest tak, że Iga Świątek jest do kapitalnego remontu?
- Nie ma jakiejś tragedii. Po prostu wszystkie elementy pogorszyły się o te kilka procent. Natomiast zasadnicza różnica między tą, a tamtą Igą polega na regularności, pewności w grze i przestojach. Wtedy ich nie było, teraz są.
Co to znaczy?
- Ano to, że snucie prognoz na mecz z Kostiuk, to wróżenie z fusów. W ostatnim czasie już zdarzyło się tak, że były dwa, trzy dobre mecze, a potem zapaść. Także może być tak, że Iga zagra bardzo dobry, a może nawet jeszcze lepszy niż ostatnio mecz z Kostiuk. Może też być jednak tak, że Iga się zdenerwuje, że przypomni sobie ostatni mecz z Kostiuk i będzie katastrofa.
Już w Rzymie miał być przełom i wtedy wyszła Switolina
A jak sobie nie przypomni?
- To będzie na fali wznoszącej. Tyle że już raz na tej fali była. To było w Rzymie. Wtedy nawet świętej pamięci Karol Stopa powiedział, że Iga wraca, że wygra ten turniej. W półfinale trafiła jednak na Switolinę i spokojnie to przegrała. I to pomimo tego, że wcześniej grała bardzo dobrze.
Zatem nic nie wiemy.
- Iga jest w takiej dyspozycji sportowo-emocjonalnej, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co się stanie.W meczach z takimi zawodniczkami, jak Bejlek czy Golubic łatwiej wszystko przewidzieć. Gorzej, jak gra z kimś na fali wznoszącej. A jeszcze gorzej, jeśli ta rywalka niedawno z nią wygrała. Dla mnie mecz z Kostiuk jest zdecydowanie taki, przed którym wszyscy mówimy, że nie wiadomo, co się stanie i co z tego będzie.
Ostatni mecz z Golubic przyniósł jednak wiele dobrych informacji. Nie było przestoju, nie było pokazywania drugiej twarzy w żadnym momencie, no i jeszcze ten udany skrót Igi, po którym aż sama się uśmiechnęła.
- A ja uważam, że lepiej będzie, jak przestaniemy się zachwycać byle drobiazgami. Od czterech lat mówię, że Iga musi urozmaicić swój tenis, bo bez tego będzie jej trudno wrócić na szczyt. Oczywiście dobrze, że ten fajny skrót dał jej tyle radości. Potraktujmy to jako dobry prognostyk na kolejne mecze.
Uśmiech Świątek nie ma aż takiego znaczenia
A uśmiech?
- Jej idol Nadal też nie miał przyklejonego uśmiechu do twarzy. Przyczepiliśmy się trochę tej kamiennej twarzy Igi, tych zaciśniętych zębów, ale to jest jej styl i nic się na to nie poradzi. Zresztą ona potrafi się cieszyć. Jak wygrywała Roland Garros, to było to widać. Myślę, że mamy po prostu przesyt obrazków ze smutną mową ciała, a widząc je, myślimy sobie, że gra za karę, że nic jej nie bawi. I pewnie każdy spec od mowy ciała dołożyłby do tego swoją długą historię. A ja tylko powiem, że chciałbym, żeby w meczu z Kostik Iga była tylko w wersji dr Jekyll.
W Toronto tylko przez chwilę pokazała tę gorszą wersję siebie.
- No tak. W drugim secie meczu z Bejlek był taki zły moment po dziewięciu wygranych gemach. A poza tym to była stara, dobra Iga. Zarówno z Bejlek, a jeszcze bardziej z Golubic. Niemniej upieram się, że mecz z Kostiuk będzie trudny i wyrównany. Na pewno to nie będzie 6:1, 6:2. A równie dobrze Iga może ugrać cztery gemy i znów będziemy chodzić sfrustrowani.













