Ostatnie ich starcie wygrała Switolina. Ukrainka dla Interii przed bojem z Igą
Elina Switolina miała w środę pecha, że jej spotkanie z Jeleną Rybakiną odbyło się w sesji wieczornej, a nie dziennej. A zarazem i szczęście, że jako pierwsze, bo panowie kończyli grę już po drugiej w nocy. Szczęśliwa, ale i zmęczona Ukrainka już grubo po godz. 23 pojawiła się na spotkaniu z mediami. A właściwie tylko z przedstawicielką WTA i red. Mateuszem Stańczykiem z Interii. Już wiedziała, że przyjdzie jej po raz siódmy zagrać z Polką, spodziewa się "wielkiej batalii". I dodała coś więcej, co od razu pokazuje skalę trudności, jaka ją czeka.

Przez dwa tygodnie rywalizacji w Madrycie pogoda dopisywała, na dodatek Caja Magica ma ten atut, że dwa największe stadiony posiadają dach. I w kluczowych momentach turnieju pogoda po prostu nie przeszkadza. Rzym zaś jest "staroświecki" - wszystkie obiekty są odkryte, wiatr ma duże znaczenie, o deszczu nie mówiąc. Po tegorocznym turnieju Campo Centrale zostanie odgrodzone, zamknięte - w końcu pojawi się zadaszenie. A czy właściciele kompleksu zdążą na przyszłoroczną edycję, to inna sprawa.
Właśnie na Campo Centrale odbywają się wszystkie najważniejsze spotkania Internazionali d'Italia - zwyczajem jest, że od fazy ćwierćfinałów jedno spotkanie męskie i jedno kobiece każdego dnia znajduje się w planie dwóch sesji. Tej dziennej i tej wieczornej. W środę Świątek zagrała po godz. 13, choć momentami siąpiło, jej starcie z Jessicą Pegulą zaczęło się punktualnie. I bez problemów zakończyło, kwadrans po godz. 14.
Później jednak deszcz przeszkadzał Casperowi Ruudowi i Karenowi Chaczanowowi - zaczęli po godz. 15, a skończyli - kwadrans po godz. 19. Rybakina i Switolina rozpoczęły grę na Campo Centrale po godz. 20, skończyły przed 22.30. Ukrainka była szczęśliwa, choć zmęczona - wygrała tę bitwę 2:6, 6:4, 6:4.
To ona zmierzy się z Igą Świątek już dzisiaj późnym wieczorem - stawką będzie finał. Zagrają drugi mecz na największym stadionie, tuż po finiszu starcia Martina Landaluce i Daniiła Miedwiediewa. A o której skończą? To duża niewiadoma, pogoda nie powinna przeszkadzać. Wczorajsze starcie Rafaela Jodara z Luciano Darderim, rozpoczęte po zejściu z Campo Centrale Ukrainki i Kazaszki, skończyło się grubo po 2 w nocy.
Iga Świątek kontra Elina Switolina. Siódma potyczka tych zawodniczek. Na mączce jest 2:0 dla Polki
Switolina to dwukrotna mistrzyni Internazionali d'Italia, choć pewnie niewielu kibiców już o tym pamięta. W 2017 roku Ukrainka, wtedy młoda zawodniczka, była nawet trzecią rakietą świata. I wpływ na to miał m.in. triumf na Foro Italico, wtedy w finale ograła Simonę Halep. A rok później to powtórzyła, Rumunka była wówczas liderką rankingu.
Dziś na Switolinę nie patrzy się przez pryzmat dominacji na mączce, choć przecież rok temu miała świetne wyniki: tytuł w Rouen, półfinał w Madrycie, ćwierćfinały w Rzymie i Paryżu. Tam właśnie, na Stade Roland Garros, przegrała 1:6, 5:7 z Igą Świątek, było to ich ostatnie spotkanie na mączce, drugie. Polka zdominowała rywalizację na tej nawierzchni w ostatnich latach, teraz wraca do tamtych nawyków.

Ostatnio Elina była w półfinale w Stuttgarcie (przegrała z Karoliną Muchovą), ale w Madrycie przegrała już pierwsze spotkanie - z Anną Bondar. W Rzymie wygrała cztery spotkania, dopiero Rybakina urwała jej seta.
Po środowym ich starciu nie było konferencji prasowej z udziałem Ukrainki - przed godz. 23.30 zapowiedziano tylko wyjście Switoliny do mixed-zony na spotkanie z dziennikarzami. Pojawiła się tylko przedstawicielka WTA oraz red. Mateusz Stańczyk, z Interii, współprowadzący też profil "Z kortu". I zapytał 31-letnią zawodniczkę w Kijowa o jej odczucia względem formy Igi Świątek, bo przecież wspólnie tydzień temu trenowały w Rzymie. Poprzednią ich potyczkę, w Indian Wells, Switolina wygrała zaś 6:2, 4:6, 6:4.
- Grałam z Igą wiele razy, często też trenowałyśmy wspólnie - zaczęła Elina. I kontynuowała:
Oczywiście, gdy grasz z nią na mączce, to jest zupełnie inna bajka. Nie jestem zaskoczona, że odnalazła dobrą formę na tej nawierzchni.
Polka będzie faworytką tej konfrontacji, wyniki starć z Naomi Osaką i Jessicą Pegulą zrobiły duże wrażenie w tenisowym świecie. Wróciła pewność siebie w grze Polki, powtarzalalność, ale i duży spokój w budowaniu akcji. A Switolina nie zrobi takiego spustoszenia serwisem jak Rybakina.
- Spodziewam się wielkiej batalii. Wiem, co muszę zrobić, by ją pokonać. Mam nadzieję, że teraz posiadam tę możliwość. Postaram się zregenerować, popracować nad planem gry i spróbuję go wykonać - powiedziała dziesiąta zawodniczka rankingu WTA. Choć w drabince French Open będzie losowana już z "8", a jeśli wygra cały turniej, po raz trzeci - nawet z "7".
Mecz Igi Świątek z Eliną Switolinę zacznie się w czwartek na Campo Centrale w okolicach godz. 20:30 - 21. Chyba że Landaluce i Miedwiediew grać będą trzy sety - wtedy dojdzie do opóźnienia. Relacja na żywo - w Interii Sport.











![Mundial 2026: Argentyna - Algieria. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MXI4EEN6TNS1Q-C401.webp)

