Ojciec Igi Świątek nie patyczkuje się. Koniec spekulacji. "Forma nie zawsze będzie szczytowa"
Porażki Igi Świątek z Jessicą Pegulą i Coco Gauff w niektórych wzbudziły niepokój i wątpliwości co do dyspozycji Polki tuż przed startem US Open. Krzywdzące spekulacje ucina ojciec liderki rankingu WTA. "Nie każdy turniej da się wygrać, forma nie zawsze będzie szczytowa" - wykłada kawę na ławę. Od razu tłumaczy, jak do sprawy podchodzi jego córka. A to jeszcze nie wszystko. Mówi też coś więcej o udziale Igi w igrzyskach olimpijskich.

Kibiców tenisa elektryzuje rywalizacja między Igą Świątek a Aryną Sabalenką, które toczą bój o miano liderki rankingu WTA. Na razie Polka skutecznie zostawia rywalkę w tyle i nieprzerwanie od kwietnia zeszłego roku zajmuje pierwsze miejsce w zestawieniu.
Białorusinka miała już kilka szans, by zbliżyć się do 22-latki, lecz każdą z nich dość spektakularnie zaprzepaściła. "Sabalenka jest pod tak dużym ciśnieniem, że go po prostu nie wytrzymuje. W Cincinnati Iga przegrała półfinałowy mecz przed nią. To Sabalenka miała wszystkie asy w rękawie, a polegała w starciu z Czeszką" - mówił Tomasz Świątek na antenie Magazynu Sportowego RDC.
Iga musi chwilę odpocząć, ponieważ te ostatnie turnieje były dla niej męczące. Zwłaszcza ten kanadyjski. Cykl przygotowawczy do US Open został w pełni wykonany. Teraz trzeba zaczekać na sam turniej
To właśnie jego słowa o Sabalence wywołały najwięcej emocji. Lecz w wywiadzie wspominał o czymś jeszcze.
Porażki Igi Świątek, kibice zmartwieni. Ojciec tenisistki wyjaśnia sprawę i ucina spekulacje
Niektórzy mają wątpliwości co do formy Świątek po jej przegranych z Jessicą Pegulą w Montrealu i Coco Gauff w Cincinnati. Obawiają się, że może to być znak kłopotów, i to tuż przed startem US Open (28 sierpnia - 10 września). Ojciec tenisistki wykłada kawę na ławę i uspokaja zaniepokojonych. Wyjaśnia, jak do sprawy podchodzi jego córka.
"Iga widzi to tak, że Gauff poczyniła postępy. Rywalka poprawiła swój serwis, który zrobił się mocniejszy oraz pewniejszy, aczkolwiek Iga miała jedną czy dwie szanse, gdzie mogła przeciągnąć mecz na swoją stronę i to jej uciekło. Nie ma żalu do siebie, bo zrobiła wszystko, co mogła zrobić. Wykonała swoją pracę. Ten wynik nie jest zły" - tłumaczy w RDC.
Cieszy go, że córka wciąż utrzymuje "jedynkę" rankingu WTA. "Nie każdy turniej da się wygrać, forma nie zawsze będzie szczytowa. Chwała za to, że Iga jest na wysokim poziomie i nikt nie był w stanie jej przeskoczyć przez tyle czasu" - przekonuje.
Odnosi się też do marzeń Igi o olimpijskim podium. Okazuje się, że pragnienie to wyniosła z domu. Wszak jej ojciec lata temu w igrzyskach wziął udział. W czwórce wioślarskiej zajął 7. miejsce. "W domu zawsze dużo się mówiło o tej imprezie, która jest przecież bardzo charakterystyczna. Mamy ją raz na cztery lata, więc wartość zdobytego tam medalu jest nieoceniona. Nigdy nie podkręcałem spirali igrzysk olimpijskich u Igi, bo wiem, że nie muszę tego robić. Ona sama się nakręca" - podsumowuje.
Nie martwi się, bo Iga ma u boku fantastyczny zespół, z którym dogaduje się świetnie. Tomasz Wiktorowski, Daria Abramowicz i Maciej Ryszczuk wiedzą, co robić, by pomóc tenisistce utrzymać się na szczycie.











