Niewiarygodny patent Świątek. Powtórzyła to 4 razy. Teraz jest "skazana" na tytuł
Fani Igi Świątek byli mocno zaniepokojeni jej infekcją wirusową w Madrycie, co poskutkowało kreczem już w trakcie drugiego występu. Raszynianka szybko jednak doszła do pełni sił i trenuje już w Rzymie przed startem w Italian Open. Czy niedawna niedyspozycja wpłynie negatywnie na jej formę? Ostatnie lata pokazują, że nie należy się o to martwić. Najlepsza polska tenisistka ma na koncie cztery zwycięskie turnieje, w których brała udział... tuż po uporaniu się z kłopotami zdrowotnymi.

Dwa pierwsze starty Igi Świątek pod trenerską wodzą Francisco Roiga okazały się nieudane. Najpierw Stuttgart, potem Madryt. W obu przypadkach Polka żegnała się z turniejem już po drugim meczu.
Inne były tylko okoliczności. W niemieckiej imprezie Raszynianka musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej. Z kolei w stolicy Hiszpanii organizm przegrał z niezidentyfikowanym bliżej wirusem.
Przełomem ma być Italian Open, gdzie Świątek okazywała się bezkonkurencyjna w latach 2021, 2022 i 2024.
Iga Świątek trenuje już w Rzymie. Pierwszy w tym roku tytuł? Infekcja z Madrytu może się okazać... dobrym zwiastunem
Wszyscy, którzy dobrze Idze życzą, nie powinni się przesadnie martwić jej niedyspozycją z Mutua Madrid Open. W minionych latach Polka kończyła triumfem aż cztery turnieje, do których przystępowała po uporaniu się z kłopotami zdrowotnymi. To były spektakularne powroty do gry.
Ta historia zaczęła się jeszcze w czasach juniorskich. Świątek miała 16 lat, gdy w połowie 2017 roku doznała złamania nogi. Kurowała się wówczas siedem długich miesięcy. Po tym okresie poleciała do egipskiego Sharm El Sheikh na turniej ITF i od razu zgarnęła główne trofeum.
Potem podobny manewr Iga powtórzyła dwukrotnie w roku 2023, już jako seniorka. Z powodu kontuzji żeber w marcu wycofała się z Miamia Open. Nie wzięła też udziału w turnieju w Charleston. Kiedy odzyskała pełnię sił, pojawiła się w Stuttgarcie i w świetnym stylu obroniła tytuł, pokonując w finale Arynę Sabalenkę.
W tym samym roku wiosną broniła też tytułu w Rzymie. W ćwierćfinale, mając na koncie serię 14 zwycięstw w stolicy Włoch, doznała jednak kontuzji uda. Skreczowała w trzecim secie starcia z Jeleną Rybakiną. Tuż po odzyskaniu zdrowia okazała się poza zasięgiem rywalek we French Open. W finale wykazała wyższość nad Karoliną Muchową, triumfując w Paryżu po raz trzeci w karierze.
Kolejny dowód niezłomności Raszynianki otrzymaliśmy u schyłku ubiegłorocznego lata. Iga przez cały czas trwania US Open zmagała się z urazem stopy. Lekarz zalecił tydzień całkowitego rozbratu z tenisem. Efekt? Witalny powrót na kort, który zaowocował wygranym turniejem w Seulu. Tym razem w finale Polka nie dała szans Jekaterinie Aleksandrowej.
Czy "patent" Świątek zadziała również w tym roku na rzymskiej ziemi? Iga jest już we Włoszech. Rozpoczęła treningi, co oznacza, że po infekcji nie ma śladu. Start imprezy w najbliższy poniedziałek.













