Niespodziewany kłopot Świątek w Australii. Radwańska bez skrupułów ocenia Polkę
Iga Świątek tegoroczny Australian Open rozpoczęła od pojedynku z Chinką Yue Yuan. 130. rakieta świata niespodziewanie postawiła się Polce i sprawiło jej dużo problemów, zwłaszcza w pierwszym secie. Wiceliderka światowego rankingu ostatecznie odparła ataki kwalifikantki i mogła świętować awans do drugiej rundy. Po premierowej wygranej Agnieszka Radwańska w rozmowie z "Eurosportem" krótko oceniła, jak z jej perspektywy wygląda aktualna sytuacja Świątek w Melbourne.

2026 rok Iga Świątek powitała w Australii, gdzie stała na czele polskiej kadry podczas United Cup. Raszynianka tamten turniej zaczęła od trzech triumfów z Niemką Evą Lys, Holenderką Suzan Lamens oraz Australijką Mayą Joint. "Schody" dla Polki rozpoczęły się dopiero, gdy nasza kadra awansowała do najlepszej czwórki w turnieju.
W półfinale "biało-czerwoni" mierzyli się z USA, co oznaczało starcie Świątek z Coco Gauff. Młodsza z tenisistek nie miała większych problemów z przełamywaniem serwisu Polki, co finalnie zakończyło się porażką Świątek 4:6, 2:6. Pomimo to Polska awansowała do finału, który rozpoczęło starcie naszej najlepszej tenisistki z Belindą Bencić. Po pierwszym wygranym secie nadszedł nagły zwrot akcji - Świątek w dwóch kolejnych partiach wygrała tylko trzy gemy i musiała uznać wyższość Szwajcarki.
United Cup zakończył się dla polskiej ekipy historycznym, pierwszym tytułem w tym turnieju. Tuż po nim nasi reprezentanci pozostali na Antypodach, gdzie w niedzielę rozpoczął się kolejny Australian Open. Premierową przeciwniczką Świątek na pierwszym tegorocznym turnieju wielkoszlemowym była pochodząca z Chin Yue Yuan, która do drabinki głównej dostała się poprzez trzy rundowe kwalifikacje.
To nie był spacerek dla Igi Świątek. Chinka postawiła się wiceliderce światowego rankingu
Świątek od początku miała niespodziewane problemy w starciu ze 130. rakietą świata. Chinka już przy pierwszej możliwej okazji przełamała Polkę i wyszła na prowadzenie 3:0. W dalszej części seta emocji nie brakowało - gdy tylko Świątek odrobiła stratę przełamania, to Chinka ponownie wyszła na prowadzenie przy zagraniu Polki. W pewnym momencie było już 5:3 dla Chinki, lecz Świątek ponownie odrobiła straty. W wojnie nerwów w tie-breaku lepsza była Polka, która wygrała 7:5.
Drugi set rozpoczął się od dwóch przełamań z rzędu. Gdy Świątek prowadziła już 3:0 Chinka poprosiła o przerwę medyczną z powodu bólu dolnej części pleców. Masaż przyniósł zbawienne skutki, Yuan tuż po powrocie na kort przełamała Świątek i odrobiła część strat. Finalnie Polka nie wypuściła już wygranej z ręki i po dwóch godzinach walki wygrała 7:6 (5), 6:3.
Świątek wygrała swój pierwszy mecz w Melbourne, lecz momentami miała niespodziewane problemy ze znacznie niżej notowaną przeciwniczką. Sytuacja zwłaszcza w pierwszym secie zaczęła się wymykać spod kontroli, na co wpływ miała również świetna postawa Chinki.
Agnieszka Radwańska nie ma wątpliwości. Tak oceniła występ Świątek
Występ Yuan doceniła również w rozmowie z "Eurosportem" Agnieszka Radwańska. Jak podkreśla była finalistka Wimbledonu, niżej notowane zawodniczki w starciach z najlepszymi zawodniczkami świata nierzadko mają łatwiej.
- Wiadomo, że taka osoba wychodzi na kort bez presji. Wychodzi na wielką arenę, gra z dziewczyną z topu i tak naprawdę nic nie musi. Takiej osobie jest na pewno łatwiej - stwierdziła Radwańska.
Radwańska w rozmowie przyznała również, że Świątek nie zanotowała takiego wejścia w mecz, jakiego moglibyśmy się spodziewać. - Przeważnie widzimy Igę, która wchodzi na kort robiąc swoje i przeważnie te początki są absolutnie pod kontrolą Igi. Tutaj tego nie było i to było coś, gdzie normalnie nie jesteśmy tego świadkami. Ale dobrze, że się pozbierała, że faktycznie w tych momentach, w których trzeba było przycisnąć, to docisnęła. To nie było łatwe spotkanie jak widzieliśmy - oceniła Radwańska.
Iga Świątek w drugiej rundzie zmierzy się z Czeszką Marie Bouzkovą. Notowana na 44. miejscu w światowym rankingu zawodniczka w swoim pierwszym starciu w Melbourne wygrała 6:2, 7:5 z Meksykanką Renatą Zarazuą. Zdaniem Radwańskiej ten mecz będzie dla Polki łatwiejszy, niż premierowe starcie z Chinką.
- Teraz ma zupełnie inną przeciwniczkę. Teraz będzie przeciwniczka, która gra na przerzut, gdzie jednak to tempo będzie co najmniej o jedno wolniejsze, niż w pierwszej rundzie. Wydaje mi się, że to będzie wygodniejsze dla Igi, że będzie mogła trochę spokojniej w ten mecz, troszkę więcej się wgrać. Wydaje mi się, że to będzie wygodniejsze spotkanie dla Igi - przewiduje Agnieszka Radwańska na antenie "Eurosportu".
Mecz Świątek z Bouzkovą zostanie rozegrany w czwartek. Relacja z tego spotkania będzie dostępna w serwisie Interia Sport.
Zobacz również:














