Niespodziewana porażka Świątek, tak zareagowała. Padła pamiętna deklaracja
Piotr Sierzputowski w najnowszej rozmowie w podcaście "Break Point" wrócił pamięcią do czasów, gdy był pierwszym trenerem Igi Świątek. Wspomniał o istotnej zmianie, jaka zaszła w tenisistce. Przytoczył historię, w której Polka odniosła niespodziewaną porażkę, a potem złożyła pewną deklarację, która zaprowadziła ją po triumf w juniorskim Wimbledonie.

Piotr Sierzputowski był i świadkiem i uczestnikiem rodzącego się tenisowego sukcesu Igi Świątek. To pod jego skrzydłami wygrała pierwszego Wielkiego Szlema, zwyciężając w turnieju Roland Garros w 2020 roku. Ale ich współpraca rozpoczęła się wiele lat wcześniej. To razem z tym trenerem przeszła drogę z rozgrywek juniorskich do zawodowego tenisa. A łatwo nie było, o czym szkoleniowiec opowiedział teraz w podcaście "Break Point". Wyznał, jaka Świątek była od początku i co mu w niej zaimponowało.
Niezapomniana deklaracja Świątek. Zwrot akcji przed Wimbledonem
Iga Świątek i Piotr Sierzputowski rozpoczęli współpracę w 2016 roku, ale poznali się wcześniej. Byli związani z tym samym warszawskim klubem. Trener najpierw pomagał na korcie starszej z sióstr Świątek, Agacie. Mimo że na umiejętności Igi spoglądał z pewnej odległości, od razu w oczy rzuciło mu się jedno.
Co mnie zawsze zaskakiwało - jej podejście dawania z siebie wszystkiego na treningach. To zawsze wszystkich mocno zaskakiwało
Gdy Świątek rozstała się z pierwszym szkoleniowcem, to Sierzputowski został zatrudniony do pracy z nią, choć początkowo nie był jej głównym trenerem. Sytuacja płynnie zmieniła się z czasem. Celt zapytał, czy w trakcie całej współpracy odniósł wrażenie, że Iga była trudna do prowadzenia.
"Specyficzna na pewno. Nie powiedziałbym, że trudna, bo - patrząc z perspektywy czasu i innych zawodników - myślę, że każdy zawodnik, który jest na pewnym poziomie, jest trudny. Pewne cechy zawodnicy muszą mieć, żeby dojść daleko" - odpowiedział Sierzputowski. Jakie to cechy? Trudno określić je jednym słowem.
"Bardziej to takie zaufanie sobie i czucie tego wewnątrz, niż słuchanie wszystkich dookoła. Myślę, że to jest kluczowe, aby być cały czas skoncentrowanym na jednym i mieć w głowie swoją wizję. Zawodnik, który nie ma takiej wizji, jest pogubiony i prawdopodobnie nigdy tam nie wejdzie [na zawodowy szczyt - przyp. red.]" - stwierdził szkoleniowiec, na co Celt dopytał, "czy to się zmieniało na przestrzeni lat".
Sierzputowski przyznał, że na pewno tak. Przytoczył konkretny przykład z 2018 roku, który pokazuje, jak jedną z zaskakujących przegranych Świątek przekuła w coś dobrego. Był to dla niej zastrzyk dodatkowej motywacji i determinacji.
"Każdy się trochę zmienia. Nawet mogę przytoczyć konkretne sytuacje. Jechaliśmy na turniej, była jakaś porażka niespodziewana. Juniorski Roland Garros, półfinał z Caty McNally, gdzie Caty zagrała return, wolej na meczówce, i to zagrała jak profesor, w pełnym locie uderzyła wolej w sam narożnik. Tyle mogła Iga zrobić i pękła. Powiedziała, że teraz będzie robić wszystko, by nie psuć piłki na trawie. I na treningu przez 1,5h z hitting partnerem, czyli Tomkiem Moczkiem zepsuła dwie piłki, pojechała na Wimbledon i go wygrała. To był ten sam rok" - przypomniał Sierzputowski.
Takie podejście jest kluczowe w sporcie. Dzięki także niemu dziś Świątek może pochwalić więc sześcioma tytułami wielkoszlemowej mistrzyni (French Open 2020, 2022, 2023, 2024; US Open 2022; Wimbledon 2025). Do skompletowania Karierowego Wielkiego Szlema brakuje jej triumfu w Australian Open. Wiadomo, że w tym roku już to się nie wydarzy, wszak Iga przegrała w styczniu w Melbourne, kończąc turniej na etapie ćwierćfinału. Uległa wówczas Jelenie Rybakinie 5:7, 1:6. Panie mogą trafić na siebie teraz raz jeszcze. Znalazły się po tej samej stronie drabinki w trwającym właśnie Indian Wells.











![Lech Poznań - GKS Katowice. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MM2DCGMTAVLD4-C401.webp)


