Nie milkną echa po tym, co zrobiła Abramowicz. Nerwy puściły. "Nie może tak być"
W ostatnich tygodniach w sportowym życiu Igi Świątek działo się naprawdę wiele. Jej trenerem został Francisco Roig, który zastąpił Wima Fissette'a po dotkliwej porażce w Miami. Wówczas 24-latka poległa przeciwko swojej rodaczce, Magdzie Linette. Podczas meczu Świątek była dosłownie bombardowana wskazówkami, niekoniecznie ze strony trenera. Do tamtej sytuacji wrócił Dawid Olejniczak, który gorzko wypowiedział się nt. sztabu sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej.

Podczas WTA 1000 Indian Wells Iga Świątek w ćwierćfinale przegrała z Eliną Switoliną. W trakcie spotkania dopuszczała się bardzo nieeleganckich zachowań i zwrotów w stronę swojego sztabu, który tylko dolewał oliwy do ognia. "Sorry, grałam na odwal się" - rzuciła, dodając przekleństwa i wściekłe rzuty ręcznikiem o kort.
Niemal tydzień później Polka rozpoczęła rywalizację w Miami. I zakończyła ją błyskawicznie, bo już po pierwszym spotkaniu. Sensacyjnie ograła ją Magda Linette. Była to pierwsza porażka 24-latki w pierwszym meczu zawodów WTA od 1674 dni, po której Świątek zdecydowała się na gruntowne zmiany. Miejsce Wima Fissette'a zajął Francisco Roig.
Wrócił temat zachowania Abramowicz wobec Świątek. Kilka słów prawdy: Nie może tak być
Podczas spotkania z Linette komunikacja Igi Świątek ze swoim boksem była bardzo chaotyczna. "Wróć do tego, co się sprawdza: do prostych rzeczy i do swojego planu. Bo masz wszystkie narzędzia. Dobra? Tak? Dawaj! Z wiarą i swoje! [...]. Biegaj do wszystkiego" - krzyczała Daria Abramowicz. "Iga, przestań pokazywać, jak ci źle. Graj dalej!" - dodawał Maciej Ryszczuk. "Odsuń się do returnu. Zmień coś. Dawaj!" - mówił Wim Fissette.
Natłok informacji i niepotrzebne krzyki sprawiły, że tenisistka kompletnie pogubiła się w gąszczu wskazówek. Zwłaszcza tych czysto sportowych, którymi autorami była m.in. jej psycholożka. Można przypuszczać, że wcale nie pomogły one Świątek w rywalizacji, którą ostatecznie przegrała 6:1, 5:7, 3:6.
Do tamtych wydarzeń w poniedziałkowym Polsat Sport Talk wrócił Dawid Olejniczak. - Jak kiedyś grałaś z linii końcowej i wiedziałaś, że niezależnie kto stoi po drugiej stronie kortu, czy jest to Sabalenka, Rybakina, Gauff itd. i wiesz że je przebijesz, sfera mentalna odgrywała mniejsze znaczenie. Byłaś pewna siebie. Natomiast jeżeli nagle plan A przestaje działać, a z tym planem B bywa różnie, to wtedy pojawiają się doniesienia o sferze mentalnej - mówi były zawodnik i tenisowy ekspert, odnosząc się do braku pewności siebie 24-latk na korcie.
Chwilę później Olejniczak poruszył temat sztabu i tego, co działo się na Miami Open. - Musi być zrobiony porządek. Nie może być tak, jak było w Miami, że rady tenisowe dają osoby, które nie powinny ich dawać - tłumaczy, mając na myśli m.in. Abramowicz.
- Nawet w skali całego światowego sportu jest to rzecz bez precedensu. Trener w każdym sporcie musi mieć posuch. Musi być szeryfem, czasami dyktatorem. W odpowiednim momencie musi przybrać odpowiednie role. Czasami musisz być ojcem, czasami kolegą, a czasami tym surowym nauczycielem, który wyłoży kawę na ławę i postawi jedynkę - podsumował.
Obecnie Iga Świątek przygotowuje się do zawodów w Madrycie. Wcześniej po porażce z Mirrą Andriejewą odpadła w ćwierćfinale WTA 500 Stuttgart. Wtedy na trybunach zabrakło Darii Abramowicz.














