Iga Świątek zaliczyła nieudany start w tegorocznym Wimbledonie. Broniąc w Londynie głównego trofeum, pożegnała się z wielkoszlemową imprezą już po III rundzie. Miało to jednak swoją dobrą stronę. Do kolejnego startu mogła się przygotowywać aż przez 31 dni.
Tak długa przerwa w trakcie sezonu to rzadkość. Za to efekt okazał się znakomity. Raszynianka przeszła przez korty w Toronto jak burza. I sięgnęła po pierwszy w tym roku tytuł.
Iga Świątek przestała się na chwilę uśmiechać. Wraca temat toksycznego kalendarza gier
- Ten czas bez gry to było wszystko, czego potrzebowałam - oznajmiła Świątek na spotkaniu z mediami już w Cincinnati. - Miałam czas na reset po Wimbledonie i wróciłam na kort dużo świeższa i bardziej otwarta na nowe rzeczy. Mieliśmy około dwóch tygodni, a potem przyjechałem do Toronto. Praca, którą tam wykonaliśmy, była kluczowa dla lepszej gry w tym turnieju.
W Kanadzie wszystko ułożyło się pomyślnie. Zaraz potem w USA nasza najlepsza tenisistka pojawiła się w doskonałej dyspozycji mentalnej. Tak przynajmniej prezentowała się już na lotnisku. Szeroko uśmiechnięta, kipiąca dobrą energią, z ciepłą reakcją na każde pozdrowienie posłane w jej kierunku.
Te reakcje były autentyczne. Nie oznacza to jednak, że wszystkie utrapienia Igi w jednej chwili rozpłynęły się w powietrzu. Dała temu dobitnie wyraz w rozmowie z dziennikarzami.
- Kalendarz gier jest intensywny - twierdzi po raz kolejny Raszynianka. - Mówię o tym od lat i nie chcę się powtarzać. Oczywiście nie ma czasu na świętowanie. Nawet po Wielkich Szlemach. Trzeba cały czas szukać tego momentu, by docenić to, co się wydarzyło.
- Jeśli nie potrafimy cieszyć się tym, co osiągnęliśmy, nie ma sensu walczyć, by to osiągnąć - dodała z poważną miną, wprowadzając zgromadzonych w zakłopotanie.
Nie miała czasu na odpoczynek po Toronto. W Cincinnati zjawiła się dzień po rozpoczęciu rywalizacji w turnieju głównym. Mogła sobie na to pozwolić, bo w pierwszej rundzie miała wolny los.
W kolejnej fazie turnieju pokonała kolumbijską kwalifikantkę Emilianę Arango 6:3, 6:0. O awans do 1/8 finału gra z Marią Sakkari (29). Relację live z tego spotkania znajdziesz TUTAJ.











![ME siatkarzy: Polska - Portugalia. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N9GX8R5FPAAK0-C401.webp)


