Nie będzie starcia ze Świątek w Dosze. Nowa mistrzyni WTA wycofana
W niedzielę w Dosze ruszył pierwszy w tym roku turniej rangi WTA 1000. Po rezygnacji Aryny Sabalenki, po raz pierwszy od wrześniowych zmagań w Pekinie z "jedynką" występuje Iga Świątek. Wiceliderka rankingu WTA ma oczywiście wolny los w pierwszej rundzie. W drugiej zaś, we wtorek, powinna zmierzyć się albo z Soraną Cirsteą, albo z Janice Tjen. Dziś z Dohy napłynęły jednak informacje, że starsza z tenisistek wycofała się z rywalizacji.

Turniej rangi WTA 1000 w stolicy Kataru jest pierwszą z dziesięciu imprez tej rangi w sezonie. Nie jest też obowiązkowy - to jedna z trzech krótszych rywalizacji, mistrzynię poznamy po zaledwie siedmiu dniach rywalizacji głównej drabinki. Podobnie jest w Dubaju, ale także i w październiku w Wuhanie.
W tym roku sytuacja jest o tyle trudniejsza dla organizatorów, że od zakończenia Australian Open minął zaledwie tydzień, a nie dwa - jak rok temu. A to spowodowało masowe wycofania - zawodniczki wolały odpocząć. Jeszcze przed losowaniem głównej drabinki z gry zrezygnowało aż 11 zawodniczek, m.in. Aryna Sabalenka czy Jessica Pegula. A już po losowaniu - cztery kolejne. Najpierw Barbora Krejcikova i Paula Badosa, co w przypadku Hiszpanki okazało się korzystnym rozwiązaniem dla Magdaleny Fręch. Łodzianka zajęła jej miejsce, wskoczyła jako "szczęśliwa przegrana". A dziś to samo stało się m.in. w parze potencjalnych rywalek Igi Świątek.
WTA 1000 Doha. Zmiana w parze potencjalnych rywalek Igi Świątek. Tytuł w sobotę, a teraz rezygnacja
Polka w Dosze jest zawodniczką rozstawioną z "jedynką" - w pierwszej rundzie ma wolny los. Jeśli chce zdobyć tytuł, musi wygrać w stolicy Kataru pięć spotkań. I grać codziennie, bo pierwszy mecz stoczy we wtorek, a finał zaplanowano już na sobotę.
Po losowaniu drabinki było jasne, że trafi na lepszą z pary: Sorana Corstea - Janice Tjen. Wyżej notowana jest Rumunka, na dodatek kończąca w tym sezonie karierę Soarana kapitalnie radziła sobie w ostatnich dniach w halowym turnieju w Klużu-Napoce. Doszła do finału, w sobotę rozbiła w nim Emmę Raducanu 6:0, 6:2, w zaledwie 63 minuty. I została nową mistrzynią Transylvania Open, nigdy wcześniej nie wygrała tego turnieju na rodzimej ziemi.

Z drugiej strony: z Igą grać po prostu nie potrafi. Mierzyły się na korcie sześć razy, zawsze lepsza okazywała się Polka. I być może właśnie dlatego 35-letnia tenisistka uznała, że z Dohy lepiej się wycofać. Zwłaszcza, że w sobotę kończyła poprzednią rywalizację, w Klużu-Napoce zagrała aż pięć spotkań.
Katar też nie był jej wymarzonym miejscem do gry - zaczynała tu występy w 2012 roku, wystąpiła w dziewięciu edycjach, jedynie w 2018 roku wygrała dwa spotkania. Dużo lepiej czuła się w Dubaju, tam zresztą rok temu dotarła do ćwierćfinału, po pokonaniu m.in. Darii Kasatkiny czy Emmy Navarro.
Dziś nadeszła potwierdzenie - Cirstea uznała, że woli odpocząć przed zaczynającą się za tydzień rywalizacją w Dubaju. I wycofała się z gry. Jej miejsce zajęła "szczęśliwa przegrana" - Beatriz Haddad Maia. I to Brazylijka zmierzy się z Janice Tjen.
Z młodą Indonezyjką Iga nigdy dotąd nie grała, Tjen poczyniła olbrzymie postępy w poprzednim sezonie. A polskim kibicom może kojarzyć się z tym, że wspólnie z Katarzyną Piter wygrała dwa deblowe turnieje rangi WTA 250: w Kantonie i Hobart.
Z Haddad Maią Polka wygrała trzy z czterech spotkań, ale Brazylijka jest ostatnio w słabszej dyspozycji. W Dosze przegrała w finale kwalifikacji z Anastazją Zacharową.












