Nie będzie rewanżu ze Świątek za Australian Open. Koniec po 79 minutach
Iga Świątek w Miami będzie chciała sobie powetować niepowodzenie w Indian Wells. Z racji rozstawienia turniej WTA 1000 ma zacząć dopiero od drugiej rundy. Tymczasem zapadło już ważne dla Polki rozstrzygnięcie - wiadomo, że na Florydzie nie dojdzie do rewanżu za ubiegłoroczny Australian Open. Wszystko przez to, co stało się w meczu pierwszej rundy z udziałem triumfatorki deblowej rywalizacji w Indian Wells. Trzy dni po wywalczeniu tytułu nadeszło gorzkie rozczarowanie z udziałem mistrzyni olimpijskiej.

Iga Świątek początkowo przez turniej Indian Wells szła jak burza, pierwsze trzy mecze wygrała bez straty seta, po drodze dwukrotnie ograła rywalki w stosunku 6:0. Jej zwycięski marsz w ćwierćfinale zatrzymała Elina Switolina, po porażce z Ukrainką więcej niż o słabej grze Polki mówiło się o nerwowych reakcjach w kierunku sztabu, w tym Darii Abramowicz.
Raszynianka, która w międzyczasie spadła na trzecie miejsce w rankingu WTA, do Miami przyjechała z chęcią powetowania sobie niepowodzenia w Kalifornii. Z racji rozstawienia w pierwszej rundzie otrzymała wolny los, w drugiej zmierzy się z Magdą Linette, która pokonała Warwarę Graczową. Jeśli ogra swoją rodaczkę, w trzeciej rundzie trafi na Alexandrę Ealę lub Laurę Siegemund.
Jedną z potencjalnych rywalek Polki w czwartej rundzie wyłonił mecz, jaki rozegrano w nocy z wtorku na środę czasu polskiego. Na korcie Grandstand zmierzyły się Katerina Siniakova (42. w rankingu) i Camila Osorio (58.).
WTA Miami. 79 minut gry w meczu Siniakova - Osorio
Czeszka ostatnio w Indian Wells pokazała się z bardzo dobrej strony, w trzeciej rundzie sensacyjnie wyeliminowała Mirrę Andriejewą, w boju o ćwierćfinał ze Switoliną postanowiła jednak skreczować na początku drugiego seta.
Czeszce lepiej poszło w deblu, u boku Taylor Townsend dotarła aż do finału, a w tym przypieczętowała triumf, pokonując razem z Amerykanką Annę Danilinę i Aleksandrę Krunić. Ten mecz rozegrano 14 marca, Siniakova do singlowego starcia z Osorio w Miami przystąpiła z kolei już 17 marca wieczorem czasu lokalnego. A więc trzy dni po finale.
Osorio, która w Indian Wells odpadła na etapie trzeciej rundy po porażce z Naomi Osaką, świetnie weszła w mecz z Siniakovą, która jest podwójną mistrzynią olimpijską - w Tokio sięgała po złoto w grze podwójnej, w Paryżu w mikście. Przy pierwszej okazji przełamała rywalkę i chociaż sama po chwili straciła podanie, to widać było, że to Kolumbijka kontroluje wydarzenia na korcie. Czeszka zakończyła partię z tylko jednym gemem na koncie.
Drugi set był już bardziej zacięty, Osorio przy pierwszym serwisie musiała bronić break pointów, ale nie dała się przełamać. Gra toczyła się gem za gem, a gdy Siniakova przełamała rywalkę i prowadziła już 4:2 wydawało się, że jest bliska doprowadzenia do trzeciej partii. Kolumbijka kapitalnie rozegrała jednak cztery kolejne gemy, oddała Czeszce zaledwie trzy punkty i triumfowała 6:4, po 79 minutach gry pieczętując zwycięstwo 6:1, 6:4 i awans do drugiej rundy, w której zagra z inną Czeszką, Karoliną Muchovą.
Tym samym wiadomo, że nie dojdzie do rewanżu za ubiegłoroczny Australian Open. Siniakova w pierwszej rundzie przegrała wówczas z Igą Świątek - było to jak dotąd jedyne spotkanie Czeszki z Polką.














![LM: Atletico Madryt - FC Barcelona. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMUVNXK0AFCF5-C401.webp)
