Nie będzie rewanżu Świątek - Putincewa. Nagle stało się coś dziwnego. Puściły nerwy
Rok temu w Wimbledonie Julia Putincewa sensacyjnie wyrzuciła Igę Świątek w trzeciej rundzie, zagrała jedno z lepszych spotkań w karierze. A później Polka "szukała" okazji do rewanżu. Blisko było w Montrealu, ale Kazaszka sensacyjnie uległa Chince Guo. I mogło do ich meczu dojść teraz w US Open, ale Kazaszka musiała jeszcze wygrać jedno spotkanie. W drugim secie prowadziła zaś 4:2. Nie wytrzymała. Świątek i tak zagra jednak z zawodniczką, z którą ma coś sobie do udowodnienia.

W drugiej rundzie w Nowym Jorku Julia Putincewa zmierzyła się z Anną Kalinską, z którą Świątek niedawno grała w Cincinnati. Polka zrewanżowała się wtedy Rosjance za zeszłoroczną porażkę w półfinale w Dubaju, teraz ograła ją w dwóch setach. Kalinska miała problemy z łydką, w trakcie spotkania z Igą poprosiła o przerwę medyczną. I wróciła do gry z bandażem. Ten opatrunek miała jeszcze w meczu pierwszej rundy w Nowym Jorku, dziś grała już bez niego.
I to grała znakomicie.
US Open. Mecz Julii Putincewej z Anną Kalinską miał wyłonić potencjalną rywalkę Igi Świątek. Szybki pierwszy set
Nie da się ukryć, że Rosjanka, jeśli była już zdrowa, mogła czuć się faworytką starcia Putincewa ma w tym sezonie ogromne kłopoty, wiele wskazuje na jej rychły spadek do drugiego szeregu w rankingu WTA, a przecież jeszcze niedawno potrafiła grać na równi z najlepszymi. Przed US Open przegrała sześć spotkań z rzędu, tu jednak przełamała tę fatalną serię, wygrała z Elisabettą Cocciaretto.

Dziś zaczęła mecz z Rosjankę bardzo źle, po czterech gemach było już 4:0 dla Kalinskiej. I to właściwie był finał tej partii, Putincewa nie była w stanie się pozbierać w tej partii. Szybko przegrała 1:6, trzy razy została przełamana.
W drugim secie Kazaszka znów miała problemy serwisowe już w pierwszym gemie, obroniła dwa break pointy. Mimo że zdołała wyrównać na 1:1, to wszystkie znaki wskazywały, że ten mecz zakończy się dość szybko. Przede wszystkim za sprawą Kalinskiej, dobrze poruszającej się po korcie, ale też udanie zagrywającej z głębi. Putincewa sama na to pozwalała, zagrywała dość wysokie topspiny, a Rosjanka przyspieszała ataki z góry.
Kalinska prowadziła 2:1, a później stało się coś dziwnego. Nie to jeszcze, że Kazaszka wygrała swoje podanie. Ale już to, że przełamała faworytkę do zera. A za moment niemal równie wygrała swojego gema. Było więc 4:2, zaciskała pięści, mobilizowała się do dalszej gry. Była już naprawdę blisko wyrównania na 1:1.
Szybko jednak tę zaliczkę straciła, już w swoim kolejnym gemie serwisowym. Była zła, choć tę złość starała się kryć. Machnęła jednak mocno rakietą, za moment już przgrywała 4:5. W 10 minut sytuacja całkowicie się odwróciła. Teraz zapowiadało się na szybki sukces Rosjanki i oczekiwanie na wieści z Arthur Ashe Arena, gdzie Polka wygrała już pierwszego seta z Holenderką Lamens.

I tak się stało, choć "wyrok" zapadł nieco później. Kalinska ostatecznie wygrała drugą partię 7:5, awansowała do trzeciej rundy. Ostatecznie w sobotę zagra z Igą Świątek, która nie bez trudu ograła Suzane Lamens.
Będzie to ich trzeci pojedynek. Rok temu w Dubaju lepsza okazała się Rosjanka (6:4, 6:4), ale Polka cierpiała już na covid. Kilkanaście dni temu doszło do rewanżu w Cincinnati, wtedy to Iga wygrała 6;3, 6:4 i wskoczyła do półfinału.













