Polka oczarowała Paryż. Tak nastolatka wygrała wielkoszlemowy Roland Garros
Dobiega końca kolejna edycja Roland Garros. Tym razem Iga Świątek nie zameldowała się w finale singla kobiet, ale dokonała tej sztuki inna Polka - jej przyjaciółka, Maja Chwalińska. Droga tenisistki urodzonej w Miechowie pod pewnymi względami przypomina tą, którą w 2020 roku podążała Raszynianka po swój pierwszy tytuł w Paryżu. Jej sukces również nadszedł niespodziewanie. Oto jak czterokrotna triumfatorka imprezy zestawia po latach tamto zwycięstwo z innymi trofeami.

24-letnia Maja Chwalińska stanie dziś przed szansą, by jako druga Polka w historii wywalczyć wielkoszlemowy tytuł w singlu. Pierwszą była jej dobra przyjaciółka - Iga Świątek. Raszynianka zdobyła do tej pory sześć takich trofeów - cztery z nich podczas Roland Garros. To właśnie w stolicy Francji nadszedł premierowy, wielki moment dla trzeciej obecnie rakiety świata. Wydarzyło się to w 2020 roku - specyficznym sezonie ze względu na panujący koronawirus.
Wiele turniejów miało wtedy zmienioną datę. Dotyczyło to także paryskiego Szlema. Zmagania, które zazwyczaj odbywają się na przełomie maja i czerwca, wówczas zostały rozegrane pod koniec września oraz na początku października. Zanim jednak Świątek dotarła na Roland Garros, najpierw pojawiła się na imprezie rangi WTA 1000 w Rzymie. Tam zanotowała porażkę już w pierwszej rundzie, ulegając kwalifikantce Arantxy Rus 6:7(5), 3:6.
Jak się później okazało - tamta przegrana pomogła Raszyniance. Sprawiła poniekąd, że do Paryża udała się bez żadnych oczekiwań, nie zaliczano jej do faworytek. Dzięki temu mogła grać "na luzie", z dużą swobodą. Było to widać od samego początku turnieju. Zawodniczka przystępująca do Roland Garros jako 54. rakieta świata odprawiła na "dzień dobry" finalistkę z 2019 roku - Marketę Vondrousovą. I to w jakim stylu - wynikiem 6:1, 6:2. Weryfikacją możliwości dla Świątek miał być pojedynek w ramach 1/8 finału.
Polka zmierzyła się w nim z Simoną Halep. Kilkanaście miesięcy wcześniej, na tym samym etapie paryskiego Szlema, Rumunka pozwoliła Idze na wygranie tylko jednego gema. Tym razem rozstawiona z "1" tenisistka została pokonana takim samym rezultatem, jak Vondrousova. Spotkanie z ówczesną drugą rakietą świata okazało się "meczem założycielskim" dla Raszynianki. Świątek w znakomitym stylu przedzierała się przez kolejne fazy i tak oto 10 października 2020 roku przystąpiła do walki o tytuł.
Roland Garros: Premierowy skalp Świątek po finale z Kenin
W specyficznym finale, rozgrywanym przy mocno ograniczonej widowni ze względu na koronawirusa, Iga rywalizowała z triumfatorką Australian Open z tamtego sezonu - Sofią Kenin. Amerykanka nawiązała walkę z Polką, ale tylko w pierwszym secie. W drugim nasza reprezentantka rządziła na korcie. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 6:4, 6:1 na korzyść Świątek. W taki oto sposób Raszynianka zapisała się w historii, notując nieoczekiwany sukces, na który nic nie wskazywało w tygodniach poprzedzających imprezę. Stała się pierwszą osobą z Polski, która zdobyła wielkoszlemowy tytuł w singlu na poziomie zawodowym. Dokonała tej sztuki, mając zaledwie 19 lat.
Podczas ubiegłorocznego Roland Garros poproszono Igę o uszeregowanie swoich ulubionych wielkoszlemowych finałów. Wtedy Świątek miała na swoim koncie pięć tytułów. Kolejny, czyli szósty, nadszedł kilka tygodni później, podczas Wimbledonu. Raszynianka zamieściła starcie z Sofią Kenin na czwartej pozycji. Na pierwszej lokacie znalazło się miejsce dla potyczki z Karoliną Muchovą, która odbyła się trzy lata temu. Jak sama Polka przyznała - zamieściła ten pojedynek na szczycie ze względu na dramaturgię, jaka pisała się w trakcie decydującej potyczki.
Zobaczymy, czy do jednoosobowego składu wielkoszlemowych mistrzyń z Polski w singlu na poziomie zawodowym dołączy niebawem druga postać. Mecz Maja Chwalińska - Mirra Andriejewa rozpocznie się o godz. 15:00. Na papierze wyraźną faworytką jest Rosjanka. Nasza reprezentantka pokazała już jednak swoim rywalkom w tym turnieju, że nigdy nie wolno jej skreślać. W dodatku na tenisistce z Krasnojarska będzie ciążyć ogromna presja. Trzymamy kciuki, by zawodniczka urodzona w Miechowie poszła w ślady swojej przyjaciółki i również stała się nieoczekiwaną triumfatorką rozgrywek w Paryżu. Podobnie jak Świątek, Chwalińska też może zdobyć premierowy tytuł w głównym cyklu podczas Wielkiego Szlema. Relacja z finałowego spotkania będzie dostępna TUTAJ.
Główne zmagania w ramach Roland Garros potrwają do 7 czerwca. Najważniejsze informacje dotyczące imprezy można śledzić za pomocą specjalnej zakładki na stronie Interii.





















