Po zwycięstwie na Wimbledonie, Iga Świątek powróciła na podium rankingu WTA, zrzucając z niego Jessicę Pegulę. Co ciekawe, Amerykanka jako ostatnia pokonała raszyniankę. Miało to miejsce tuż przed wielkoszlemową rywalizacją w Londynie, podczas finału imprezy rangi "500" w Bad Homburg. Później Amerykanka doświadczyła jednak ogromnego rozczarowania w stolicy Wielkiej Brytanii. Odpadła już po pierwszym meczu, sensacyjnie ulegając Elisabeccie Cocciaretto. od tamtej pory nie widzieliśmy reprezentantki Stanów Zjednoczonych w żadnych rozgrywkach. Aż do dziś, kiedy to zmierzyła się Leylah Fernandez.
Z perspektywy 31-latki z USA, turniej WTA 500 w Waszyngtonie miał spore znaczenie. Ewentualny triumf w całej imprezie pozwoliłby jej na powrót na 3. miejsce w kobiecym zestawieniu kosztem Igi Świątek. Pegula potrzebowała do tego czterech zwycięstw, gdyż w premierowej fazie posiadała wolny los z racji rozstawienia z "1". W batalii o ćwierćfinał czekała na nią wspomniana Fernandez. Zawodniczka z Kanady rozpoczęła rozgrywki w stolicy Stanów Zjednoczonych od pokonania Mayi Joint w dwóch setach. W nocy z czwartku na piątek czasu polskiego sprawiła sensację, eliminując Jessicę.
WTA Waszyngton: Jessica Pegula kontra Leylah Fernandez w drugiej rundzie singla
Mecz rozpoczął się od serwisu Fernandez. Reprezentantka Kanady już w pierwszym gemie musiała bronić dwóch break pointów - i to z rzędu. Wyszła jednak ze stanu 15-40, wygrywając cztery kolejne akcje. W następnych minutach obie pilnowały swoich podań. W trakcie szóstego rozdania dość nieoczekiwanie problemy zafundowała sobie Pegula. Zawodniczka rozstawiona z "1" miała dwie piłki na 3:3, ale nie wykorzystała żadnej z nich. Doszło do przełamania i zrobiło się 4:2 dla Leylah. W następnym gemie Jessica próbowała natychmiast odrobić stratę, ale nie powiodła jej się ta sztuka. Ostatecznie Kanadyjka utrzymała przewagę do końca partii i triumfowała w niej 6:3.
Na początku drugiej odsłony pojedynku Fernandez próbowała pójść za ciosem. Tym razem to jednak Pegula popisała się wyjściem ze stanu 15-40 przy własnym podaniu. Ważny moment nadszedł w trakcie czwartego gema. Wówczas Leylah nie wykorzystała trzech okazji na wyrównanie i to się zemściło. Została przełamana i momentum przeszło na stronę Amerykanki. Do tego stopnia, że szybko zobaczyliśmy wynik 3:6, 6:1, 2:0 z perspektywy Jessiki. Gdy wydawało się, że turniejowa "1" odzyskała kontrolę nad wydarzeniami, Kanadyjka znów wkroczyła do gry.
Fernandez była bliska tego, by zgarnąć cztery "oczka" z rzędu. Posiadała break pointa w trakcie szóstego rozdania, ale reprezentantka USA nie pozwoliła odskoczyć przeciwniczce. Leylah miała jednak cały czas korzystną sytuację. Serwowała jako pierwsza i to pomagało jej wytwarzać presję na rywalce. To przyniosło efekt w dwunastym gemie, tuż przed potencjalnym tie-breakiem. Wówczas Pegula nie utrzymała podania i tym oto sposobem potyczka dobiegła końca. Kanadyjka triumfowała w całym meczu 6:3, 1:6, 7:5 i zameldowała się w ćwierćfinale WTA 500 w Waszyngtonie, gdzie zagra z Taylor Townsend.

















