Iga Świątek wygrała w trzech setach (4:6, 6:1, 6:1) z Marią Sakkari i jest w 1/8 Cincinnati Open. Po pierwszym secie Andrzej Person miał duże obawy o to, jak to spotkanie się skończy. - Myślałem, że Iga właśnie płaci rachunek za podróż z Toronto i zmianę klimatu. Szybko jednak okazało się, że to nie o zmęczenie chodzi. Sakkari zwyczajnie zagrała lepiej, niż potrafi. Wigoru, siły i pomysłu starczyło jej jednak tylko na tego pierwszego seta.
Mówi o meczu Świątek z Sakkari. "Głowa jej wysiadła"
Person zwraca uwagę na ważny szczegół dotyczący pierwszego seta. - Chodzi o to, że choć Sakkari wygrała, to jednak Iga była blisko. Greczynka miała jednak sporo szczęścia. Było parę piłek, gdzie Polka pomyliła się dosłownie o centymetr lub dwa. Gdyby nie to, pierwszy set mógłby się potoczyć inaczej. Z drugiej strony nie sposób nie docenić serwisu Sakkari. Pięć asów mówi samo za siebie.
Po wygranym secie Sakkari obraz meczu uległ jednak diametralnej zmianie. - Według mnie Sakkari fizycznie dalej miała siłę, żeby stawiać się Idze. Głowa jednak jej wysiadła. I nagle po jednej stronie siatki mieliśmy zawodniczkę, która zaczyna krzyczeć, robić nerwowe ruchy, a z drugiej Iga przełączyła tryb i pojawiła się luźna ręka i brawura. Polka w drugim i trzecim secie grała na poziomie nieosiągalnym dziś dla nikogo. Z tak grającą Igą nie poradziłaby sobie żadna zawodniczka - ocenia Person.
Mocne słowa na temat Świątek. "Każda rywalka musi się jej bać"
Nasz rozmówca zwraca też uwagę na szybką metamorfozę Świątek. - Pierwszy set w wykonaniu Igi nie był jakoś dramatycznie słaby, ale nie był też na tyle dobry, by mogła wygrać to spotkanie. Dlatego muszę powiedzieć, że to, jak z tego wybrnęła i jak szybką przemianę nam zaserwowała, budzi podziw. Takiej Igi każda rywalka musi się bać - przekonuje Person.
Ewentualna porażka z Sakkari mogła mieć poważne konsekwencje. - Wszystko cały czas rozbija się o to, że Iga rok temu wygrała Cincinnati i ma tam wiele do stracenia. Gdyby odpadła z Sakkari, to wpłynęłoby to na rozstawienie przed US Open, jej pozycję w rankingu, a o WTA Finals mogłaby zapomnieć. Nie wiem, może też Iga zdawała sobie sprawę z ciężaru gatunkowego meczu i stąd ten pierwszy set. Dobrze w każdym razie, że wyszła obronną ręką z opałów i będzie grała dalej.
Finał w Cincinnati i WTA Finals na wyciągnięcie ręki
- Po tym, co zobaczyłem w drugim i trzecim secie, chciałoby się powiedzieć: chwilo trwaj. Iga złapała taką formę, że WTA Finals ma na wyciągnięcie ręki. Finał w Cincinnati ma na wyciągnięcie ręki. Warunek jest jeden - musi dalej grać tak, jak z Sakkari i tak, jak wcześniej w Toronto. I tak chyba będzie, bo Iga kolejny raz pokazała, że ma mocną głowę. Ileż to było ostatnio histerii wokół jej płaczu w Wimbledonie. Ja tak sobie teraz myślę, że tamta chwila świadczyła nie o jej słabości, ale o ambicji. Nie mogła sobie poradzić, z tym że nie udaje jej się łatwo wygrywać spotkań. Wjechała jednak w Toronto na te właściwe tory i ta jej odporność jest niesamowita. Przegrany set z Sakkari w ogóle nie zrobił na niej wrażenia, a przynajmniej ja tego nie widziałem - kończy Person.












