Iga Świątek napisała w Londynie niesamowity rozdział tenisowej historii. Po zwycięstwie 6:0, 6:0 nad Amandą Anisimovą sięgnęła po tytuł mistrzyni Wimbledonu i odebrała trofeum z rąk samej księżnej Kate, patronki All England Lawn Tennis & Croquet Club. Na konferencji prasowej tenisistka zdradziła, co usłyszała od żony księcia Williama.
Po prostu mi pogratulowała i powiedziała kilka miłych słów o moim występie
"Później, szczerze mówiąc, nie pamiętam, bo byłam wszystkim trochę przytłoczona i chciałam zachować się odpowiednio i nie popełnić żadnego faux pas. Ogólnie cały proces otrzymywania trofeum od Jej Wysokości był czymś surrealistycznym. Jestem fanką rodziny królewskiej od dziecka, więc to był wspaniały moment i bardzo go doceniam" - dodała.
Zewsząd płyną gratulacje i słowa uznania. W przestrzeni medialnej pojawiają się też wstępne analizy i komentarze ekspertów. Głośnym echem odbijają się zwłaszcza słowa Brada Gilberta, niegdysiejszego trenera Coco Gauff, a obecnie eksperta ESPN.
Mocny głos z USA po triumfie Świątek w Wimbledonie. Gorzkie słowa
Brad Gilbert, za pośrednictwem platformy X, opublikował kilka wpisów dotyczących finału Wimbledonu pomiędzy Igą Świątek a Amandą Anisimovą. Po sieci niosą się jego słowa, w których gorzko podsumował dyspozycję Amerykanki i w ogóle wszystko to, co wydarzyło się na Korcie Centralnym w Londynie. Nawiązał do gładkiego i szybkiego zwycięstwa Polki (mecz trwał niecałą godzinę) oraz do tego, że rywalka nie za bardzo potrafiła się jej przeciwstawić. Nie zdobyła ani jednego gema.
"To bardzo smutny dzień dla tenisa na Korcie Centralnym Wimbledonu. Współczuję Amandzie Anisimovej. Ostatni raz taka sytuacja [szybki mecz do zera w finale - przyp. red.] miała miejsce w 1988 roku na finale Rolanda Garrosa. Wtedy mecz pomiędzy Steffi Graf a Nataszą Zwieriewą trwał jakoś z 35 minut" - napisał.
Istotnie, wspomniany przez Gilberta pojedynek na stałe zapisał się w pamięci kibiców tenisa. Steffi Graf wygrała wówczas 6:0, 6:0, a mecz trwał dokładnie 32 minuty. Niemka została rekordzistką w kategorii najszybciej zakończonego finału w historii French Open.
Przypomnienie tamtego historycznego wydarzenia to nie jedyne, czym Brad Gilbert podzielił się z fanami. Wywołał też niemałą burzę, publikując wpis, w którym przeanalizował drogę Igi Świątek do finału Wimbledonu i niejako umniejszył sukcesowi Polki.
"Szalone. Jak wskazują statystyki poturniejowe Igi, najwyżej notowaną zawodniczką, z którą grała podczas Wimbledonu, była znajdująca się na 19. miejscu w rankingu Ludmiła Samsonowa. Nie wiem, kiedy ostatni raz zdarzyło się tak, że ktoś wygrał szlem bez wygranej z zawodniczką z pierwszej dziesiątki rankingu" - przekazał.
Od razu nadział się na kontrę ze strony kibiców oraz trenera Igi od przygotowania fizycznego, Macieja Ryszczuka. "To tak niskie, że powinieneś poczuć dno. Zrób lepszy research. Wygrywanie w brzydki sposób nie oznacza komentowania w brzydki sposób" - uciął temat.














