Mistrzyni olimpijska wysłała sygnał Idze Świątek. Jaśniej się nie da
Iga Świątek po porażce z Jeleną Ostapenko odpadła z US Open i wkrótce oficjalnie straci prowadzenie w rankingu WTA. Jej miejsce zajmie Aryna Sabalenka, która w Nowym Jorku idzie jak burza i ma duże szanse na zwycięstwo w wielkoszlemowym turnieju. I chociaż Polka nie będzie już pierwszą rakietą świata, to dla wielu osób wciąż jest "numerem jeden". Do grona fanek 22-latki najwyraźniej należy Lindsey Vonn.

Iga Świątek podczas US Open broniła tytułu wywalczonego przed rokiem, a przed startem turnieju upatrywano ją w roli poważnej kandydatki do końcowego triumfu. Polka bowiem dobrze spisywała się na kortach twardych - wygrała turniej w Warszawie, a w imprezach rangi WTA 1000 w Montrealu i Cincinnati docierała do półfinałów.
Raszynianka mocno zaczęła zmagania w Nowym Jorku - w starciu z Rebeccą Peterson straciła tylko jednego gema, podobnie jak w meczu z Kają Juvan. Nieco trudniejsze warunki postawiła jej Daria Saville, która i tak musiała uznać wyższość 22-latki. Wydawało się, że ta formę potwierdzi w czwartej rundzie i chociaż grała z Jeleną Ostapenko, z którą miała niekorzystny bilans (trzy mecze - trzy porażki), to faworytką była liderka rankingu WTA.
Łotyszka jednak ponownie znalazła sposób na Świątek, którą pokonała w trzech setach. Ta po meczu dosadnie oceniła przebieg spotkania.
Jestem po prostu zaskoczona, że mój poziom zmienił się tak drastycznie, ponieważ zazwyczaj, gdy gram źle, gram źle na początku, a potem w pewnym sensie nadrabiam zaległości lub po prostu rozwiązuję problem. Tym razem było zupełnie odwrotnie
Iga Świątek straci fotel liderki WTA. Linvdsey Vonn wspiera Polkę
Polka nie tylko straciła szansę na obronę tytułu, ale także prowadzenie w rankingu WTA - po zakończeniu US Open nową "jedynką" zostanie Aryna Sabalenka. Nie brakuje jednak osób twierdzących, że dla nich to Świątek wciąż jest najlepszą zawodniczką na świecie. Do grona zagorzałych fanów raszynianki najwyraźniej należy Lindsey Vonn.
Utytułowana narciarka alpejska opublikowała na InstaStories zdjęcie, prawdopodobnie zrobione wewnątrz samolotu. Widać na nim, że Amerykanka śledziła mecz Świątek z Ostapenko. "Wciąż mój numer jeden" - tak o Polce napisała mistrzyni olimpijska z Vancouver.
Tymczasem sama Sabalenka przyznaje, że chciała, by to Świątek awansowała dalej. Była też pewna, że Polka zagra w finale US Open. - Na końcu byłam trochę smutna, ale jednocześnie szczęśliwa. Spędziłam cały rok grając dobrze, naciskając ją, ale nie chciałam zostać numerem jeden w taki sposób, chciałam stoczyć z nią prawdziwą bitwę - stwierdziła.
Białorusinka, która wkrótce zasiądzie na fotelu liderki rankingu WTA, postanowiła również skomplementować swoją wielką rywalkę. Wyraziła radość z obecności Świątek, która "motywuje ją do doskonalenia się".
To jest właśnie prawdziwy sport, kiedy dajesz z siebie wszystko i starasz się być coraz lepszym. To normalny proces, kiedy ktoś chce wyprzedzić kogoś innego w rankingu. Czuję, że to świetnie, że gramy naprawdę dobrze w tym roku, że naciskamy na siebie nawzajem
Sabalenka jest już w ćwierćfinale US Open, do którego awansowała po pokonaniu Darii Kasatkiny. Jej kolejną rywalką będzie Zheng Qinwen.











