Misja pod tytułem "obrona tytułu w Cincinnati" została rozpoczęta przez Igę Świątek w sposób jak najbardziej udany. Nasza piąta rakieta świata z powodzeniem przebrnęła przez dwa pierwsze szczeble postawionej przez nią turniejowej drabinki, pokonując najpierw Kolumbijkę Emilianę Arango, a następnie - już w trzeciej rundzie - grecką tenisistkę Marię Sakkari.
31-latka, z którą Polka mierzyła się w tym sezonie już dwukrotnie - kolejny raz postawiła jej trudne warunki, wygrywając nawet pierwszego seta 6:4. Później górą była już jednak tylko była liderka rankingu WTA, oddając rywalce w dwóch kolejnych partiach ledwo po jednym gemie.
Po cennym zwycięstwie Iga Świątek pojawiła się w studiu "Tennis Channel". Podczas rozmowy wróciła między innymi do zdobytego pod koniec tego tygodnia tytułu w Toronto, który trafił na jej konto po finałowej batalii z Jelenę Rybakiną.
Iga Świątek i zwrot akcji. Polka ma się z czego cieszyć
Teraz, nieco ponad 3 dni po finale, 25-latka wyraża ogromną radość ze zwrotu akcji, do jakiego udało jej się doprowadzić i którego najlepszym potwierdzeniem jest wygrany "tysięcznik".
Rozegrałam tam wiele trudnych spotkań z zawodniczkami, z którymi przegrywałam w tym sezonie. Dlatego jestem szczęśliwa, jak odmieniłam pewne rzeczy. Po prostu grałam lepiej i nie wątpiłam w siebie
A skąd wziął się u Igi Świątek brak wiary w siebie? - Pojawiały się stare, złe nawyki, które wracały i nie były dobre. Tym razem naprawdę skorzystałam z pewności siebie, jaką zyskałam podczas treningów, co Francisco Roig chciał zaimplementować do mojej gry od samego początku. Czułam, że mogę to robić od początku do samego końca spotkań. To dało mi wiarę. Nie miałam już tego poczucia, że wybiję się ze swojej gry - odpowiedziała sama zainteresowana.
W środę Iga Świątek stanie przed szansą podtrzymania swojej świetnej serii i ciągłego nabierania pewności siebie w meczu z Diane Parry. Triumfatorka tego polsko-francuskiego starcia znajdzie się w ćwierćfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati.
















