Łzy na korcie numer 1, tuż przed meczem Igi Świątek. Historyczne sceny. "To szalone"
Już w pierwszym dzisiejszym meczu Wimbledonu na korcie numer 1 byliśmy świadkami historycznych scen - przynajmniej dla Belindy Bencic. Szwajcarka, która jeszcze 15 miesięcy temu przebywała na porodówce, witając na świecie swoją córkę, teraz pierwszy raz w karierze cieszyła się z awansu do ćwierćfinału wielkoszlemowej, londyńskiej imprezy. - To szalone - wyznała 28-latka po triumfie nad Jekateriną Aleksandrową, a z jej oczu popłynęły łzy szczęścia.

Na poniedziałek zaplanowano mecz 1/8 finału Wimbledonu z udziałem Igi Świątek. Polka zagra z reprezentantką Danii Clarą Tauson o wyrównanie swojego najlepszego jak dotąd wyniku w karierze na londyńskiej imprezie, osiągniętego przed dwoma laty. Będzie to trzeci mecz rozegrany tego dnia na korcie numer jeden.
Grę na tym obiekcie otworzyły dziś Jekaterina Aleksandrowa oraz Belinda Bencic, które walczyły o pierwsze wolne miejsce w ćwierćfinale w dolnej połowie drabinki pań. Obie tenisistki zaserwowały fanom emocjonujący i zacięty, choć zamknięty w dwóch setach pojedynek. Pierwsza partia zakończyła się tie-breakiem, w którym górą była Szwajcarka, zwyciężając 7:4.
W drugiej odsłonie meczu kluczowa okazała się sama końcówka. W ósmym gemie Belinda Bencic przełamała rywalkę, obejmując prowadzenie 5:3. W kolejnym serwowała po zwycięstwo i miała nawet 5 piłek meczowych. Nie wykorzystała jednak żadnej z nich i potrzebowała dopiero kolejnego gema, by w końcu postawić kropkę nad "i".
Łzy szczęścia na korcie Wimbledonu. Wielki sukces Belindy Bencic
Po tym, jak rywalka przestrzeliła ostatnią piłkę, Belinda Bencic podniosła ręce w geście triumfu, a następnie schowała w dłoniach twarz, po której polały się łzy szczęścia.
Dla 28-latki była to wyjątkowa, historyczna chwila w jej karierze, bo po raz pierwszy przyszło jej się cieszyć z awansu do ćwierćfinału Wimbledonu. A jest to tym większy sukces, że przecież dopiero 15 miesięcy temu witała na świecie swoją córkę - Bellę, która teraz towarzyszy jej podczas wyjazdów na kolejne tenisowe imprezy.
- Szczerze mówiąc, to jest niesamowite. Jestem naprawdę dumna z siebie i mojego sztabu. Wykonaliśmy kapitalną pracę, trenując przed powrotem. Cieszę się tym wszystkim. Na ten moment jest łatwo podróżować z córką, choć myślę, że z czasem stanie się to trudniejsze. Ale cudownie jest dzielić wspomnienia jako rodzina. Jaksobie z tym radzę? Nie wiem, jak każda mama. Więc szacunek dla wszystkich mam - powiedziała po wygranym meczu Belinda Bencic.
I dzieląc się swoją radością, dodała: - Zawsze zatrzymywałam się na czwartej rundzie. To było dla mnie bardzo ważne, by dziś przez nią przebrnąć i przedostać się do ćwierćfinału. To szalone. To naprawdę spełnienie mojego marzenia. Tak, to naprawdę szalone. Jestem bardzo szczęśliwa.











