Ledwo co Świątek zeszła z kortu, Rybakina wypaliła ws. Polki. Brutalna diagnoza
Iga Świątek w ćwierćfinale Australian Open trafiła na Jelenę Rybakinę i w pierwszym secie postawiła się triumfatorce ostatniego WTA Finals, doprowadzając do zaciętej końcówki (5:7). Druga partia była już pokazem dominacji reprezentantki Kazachstanu, która po przypieczętowaniu zwycięstwa i awansu udzieliła wywiadu na korcie. Wszyscy słyszeli, co powiedziała o Polce i jej problemach w grze.

Iga Świątek w drodze do ćwierćfinału tegorocznego Australian Open pokonała Yue Yuan, Marie Bouzkovą, Annę Kalinską i Maddison Inglis, ale zarówno fani, jak i eksperci, mieli świadomość, że prawdziwy sprawdzian dla Polki nadejdzie dopiero w boju o półfinał. Wcześniej wiceliderka rankingu WTA mierzyła się bowiem z dużo niżej notowanymi rywalkami, teraz przyszło jej sprawdzić formę zawodniczki z absolutnej czołówki.
Jelena Rybakina okazała się dla Raszynianki przeszkodą nie do przejścia - mecz rozpoczął się od dwóch przełamań, później gra toczyła się już gem za gem, w końcówce Świątek ponownie straciła serwis i przegrała 5:7. Nasza reprezentantka miała problemy z serwisem, które były zauważalne również w drugiej partii, jej rywalka z kolei radziła sobie lepiej i to ona wygrała 6:1, pieczętując awans do półfinału.
"Od początku wchodziłam agresywnie w jej drugi serwis, wywierałam presję. Jak gra się tak agresywnie, jak my - returnując - no to faktycznie błędy się pojawią. Pamiętam dwie sytuacje, kiedy było 30:30 przy jej serwisie i akurat te returny z drugiego serwisu zepsułam" - mówiła Świątek po meczu.
Australian Open. Jelena Rybakina dosadnie o meczu z Igą Świątek
Swoje przemyślenia na temat przebiegu meczu miała także jego triumfatorka. Już po zejściu Świątek do szatni Rybakina udzieliła na korcie wywiadu, w którym zauważyła, że obie tenisistki miały swoje problemy. Wszyscy słyszeli, co reprezentantka Kazachstanu powiedziała o serwisie Polki.
W pierwszym secie pierwszy serwis nie działał na naszą korzyść, więc starałyśmy się przejąć kontrolę nad drugim serwisem i wywierać na siebie nawzajem presję
Rybakina kontynuując wątek podkreśliła, że w drugiej partii zaczęła lepiej serwować. Nie kryła też zadowolenia z wygranej. "Znamy się całkiem dobrze, a ja po prostu starałam się grać agresywnie" - mówiła.
Piąta rakieta świata pojawiła się też na konferencji prasowej, podczas której odniosła się do swojej serii zwycięstw. Wygrała bowiem 18 z 19 ostatnich meczów i, jak sama przyznała, dobra passa pod koniec poprzedniego sezonu zwieńczona triumfem w WTA Finals, motywuje ją w Melbourne
"Myślę, że w zeszłym sezonie, w ostatnich kilku turniejach, w których grałam, nabrałam pewności siebie w trudnych meczach. Oczywiście, starałam się to przenieść na ten rok, na ten sezon. Wciąż jest wiele rzeczy do poprawienia, nad którymi muszę popracować, ale najważniejsze jest to, że staram się grać agresywnie, ilekroć mam szansę, żeby wejść do gry, może nawet trochę zaryzykować" - przekonywała.
Rybakina w półfinale zagra z Jessiką Pegulą, która wcześniej wyeliminowała swoją rodaczkę, Amandę Anisimovą. W starciu o drugie miejsce w finale zmierzą się z kolei Aryna Sabalenka i Elina Switolina.

















