Iga Świątek na tenisowym szczycie pierwszy raz znalazła się w październiku 2020 roku. Wówczas nasza tenisistka sensacyjnie przebijała się przez kolejne rundy jej obecnie ulubionego turnieju - Roland Garros. Ten Wielki Szlem dla Polki ma wyjątkowe znaczenie, bo w Paryżu wygrywała już cztery razy.
Chwalińska poległa na US Open, a tu takie słowa. Szczery werdykt
Bez wątpienia ten pierwszy triumf jest wyjątkowy. Wówczas nikt nie przeczuwał, że Świątek może nie tyle wygrać, co w ogóle awansować do kluczowych faz imprezy. Tak się jednak stało, a jej drodze ostatnią przeszkodą do meczu o końcowy triumf była kwalifikantka z Argentyny - Nadia Podoroska.
Świątek otworzyła sobie drogę do finału. Rozbiła Podoroską
Występ Argentynki na tym etapie był jeszcze większą sensacją niż obecność Świątek w półfinale. Wobec tego naturalną faworytką tego pojedynku musiała być Polka. Podobnie będzie oczywiście także za kilkadziesiąt godzin, gdy panie zagrają ze sobą w drugiej rundzie US Open 2026.
Mecz z 2020 roku pozostaje ich jedynym starciem. Kariera Podoroskiej nie poszła w stronę udanej przygody z tenisem, w przeciwieństwie do Świątek. Argentynka do rywalizacji w Nowym Jorku przystąpiła jak zawodniczka piątej setki rankingu WTA, Iga plasuje się w pierwszej dziesiątce.
W 2020 roku również dzieliło je sporo, ale nie było to ponad 400 miejsc. Świątek weszła w tamto spotkanie fenomenalnie. Polka już w pierwszym gemie serwisowym rywalki odebrała jej podanie. Od tego momentu kontrolowała przebieg pierwszej partii, a przewagę przypieczętowała przełamaniem na 6:2.
Zacięty bój na US Open, na koniec wpadła w szał. Sceny na korcie
Druga partia była jeszcze bardziej jednostronna. Iga ponownie w pierwszym gemie serwisowym Argentynki odebrała jej podanie, zrobiła to ponownie na 4:0. Po chwili straciła swoje podanie, ale znów przełamała przeciwniczkę i ostatecznie wygrała drugiego seta 6:1, awansując do pierwszego w karierze finału Wielkiego Szlema.
Ta historia zakończyła się dla Igi fantastycznie, bo w finale wygrała bez straty seta z Sofią Kenin. Czy tak samo będzie w przypadku amerykańskiego szlema? O tym przekonamy się w najbliższych dniach. Najpierw Polka musi jednak pokonać Argentynkę, która bez wątpienia będzie chciała się z rewanżować.










