Koniec półprawd. Kapitan kadry gra w otwarte karty ws. nieobecności Igi Świątek
Reprezentacja Polski po pierwszym dniu rywalizacji z Ukrainą o awans do finałów Billie Jean King Cup w Gliwicach znajduje się w fatalnej sytuacji. Porażki Magdy Linette i Katarzyny Kawy oznaczają, że nasz zespół przegrywa 0:2 i zachował iluzoryczne szanse na pokonanie rywalek, napędzanych przez liderki Martę Kostiuk i Elinę Switolinę. Kapitan Dawid Celt opowiedział od A do Z, dlaczego w hali została położona mączka i jak wyglądały kulisy rozmów z nieobecną Igą Świątek.

Po tym, co stało się w piątek w PreZero Arenie Gliwice, reprezentacja Polski jest nad przepaścią w rywalizacji z naszpikowaną gwiazdami Ukrainą. Najpierw Magda Linette, po dobrym pierwszym secie, w drugim została pokonana do jednej bramki przez Martę Kostiuk. Gdy czekaliśmy na konferencję z poznanianką, na korcie już zameldowała się Katarzyna Kawa. I nieźle rozpoczęła pojedynek z Eliną Switoliną, ale później błyszczała już głównie utytułowana przeciwniczka.
Efekt obu batalii jest taki, że "biało-czerwone" do minimum zredukowały swoje szanse na awans do finałów BJK Cup, które odbędą się w Shenzen. Sytuacja jest prosta, a jednocześnie szalenie wymagająca: podopieczne kapitana Dawida Celta w sobotę najpierw muszą wygrać mecz gry podwójnej. A później przechylić na swoje konto szalę w dwóch singlowych meczach. Szanse są iluzoryczne...
W kuluarach przewija się wybór nawierzchni ziemnej, która została położona w pięknej hali w Gliwicach. Przedstawiciel mediów, który zadawał to pytanie, znał się na rzeczy i zwrócił uwagę, że każdy z obecnych na konferencji prasowej orientuje się w kalendarzu tenisowym, ale odwołał się do komentarzy. A te są takie, iż wszystko wskazuje, że Magda Linette miałaby większe szanse na nawierzchni twardej. Nikomu nie trzeba też mówić, jak istotne z każdego punktu widzenia byłoby rozpoczęcie meczu z Ukrainą od zwycięstwa w pierwszym pojedynku.
- To jest dobre pytanie. Może właściwie jest to czas, żeby troszkę więcej powiedzieć na ten temat - zaczął Dawid Celt. I chyba nikogo nie zawiódł stylem, w jakim zmierzył się z tym zagadnieniem.
- Nawierzchnię musimy wybrać stosunkowo wcześnie w stosunku do daty meczu, właściwie zaraz po ogłoszeniu gospodarza, czyli niespełna dwa miesiące temu. Robimy pewnego rodzaju założenie i ja zawsze robię wywiad wśród dziewczyn. Akurat Kasia Kawa jest tenisistką, której zarówno kort ziemny, jak i twardy pasują i nie robią jakiejś dużej różnicy - mówił kapitan reprezentacji Polski, a następnie płynnie przeszedł do Igi Świątek.
- Pod uwagę była też brana obecność Igi. Nie wiedzieliśmy jeszcze, w jakim jesteśmy momencie. Szybko po tym, jak się okazało, że jesteśmy gospodarzem meczu, pewne decyzje trzeba było szybko podejmować. Robiliśmy wszystko, żeby Igę ściągnąć. Wiadomo, żeby w takim meczu grać skutecznie, musimy być w najmocniejszym składzie i też nie mamy żadnych gwarancji. Przy założeniu, żeby Igę ściągnąć, kolejnym argumentem za tym było położenie takiego kortu, który pomoże jej podjąć właściwą decyzję. To jest kort bardzo podobny do tego, na jakim za chwilę będzie grała w Stuttgarcie. Magda Linette powiedziała mi osobiście, że ona chce grać na tym korcie, bo na obecnym etapie kariery przechodzenie z hardu na ziemię jest dla niej bardzo wymagające. I taki jest finał. Dlatego taki jest kort - wyjaśnił mąż Agnieszki Radwańskiej.
Interia, żeby rozwiać wszelkie niedomówienia i półprawdy, dopytała kapitana także o to, jak dokładnie wyglądały kulisy pertraktacji z Igą Świątek. A jeszcze ściślej mówiąc proces decyzyjny. Czy na pewnym etapie rozmowy wskazywały na to, że kadra będzie mogła liczyć na obecność Igi, a dopiero w momencie, gdy znalazła się w sytuacji zmiany trenera, z automatu szanse stopniały praktycznie do zera?
- Sama nawierzchnia, tak jak powiedziałem, to taki temat, który trzeba było załatwić szybko. Też nie mieliśmy dużo czasu na to, by decyzję podjąć. Natomiast to nie był przypadek. Jak tłumaczyłem, chcieliśmy trochę wyjść naprzeciw Idze, chociaż jeszcze kompletnie nie wiedzieliśmy, na czym będziemy stać. Ale wiedzieliśmy, że będziemy walczyć o Igę, bo będziemy ją potrzebować w tak ważnym meczu, z tak silnym rywalem jak Ukraina. Wydawało się to logiczne, że jeśli mamy o nią walczyć i chcemy by tutaj była, to nie położymy jej trawy czy kortu twardego w przededniu sezonu na kortach ziemnych. Magda Linette też zgłosiła chęć grania na korcie ziemnym. Kasia na ziemi gra naprawdę dobrze i radzi sobie w zasadzie na każdej nawierzchni - podkreślił Celt.
Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby Igę ściągnąć. Kilkukrotnie rozmawiałem z Igą i jej otoczeniem, byliśmy w kontakcie. Chyba rozumiecie, że mnie najbardziej zależało na tym, żeby ona była w tej drużynie.
- Natomiast nie jest to pierwszy i ostatni raz, kiedy mamy do czynienia z taką sytuacją. Też zdaję sobie sprawę z tego, że przyciągnąć ją na każdy mecz przy poziomie, na jakim gra, jest ciężko i trudno. Ja bym bardzo chciał, ale czasami muszę odbić się od ściany i muszę to przełknąć. Bo na każdy mecz nie przyjedzie i to już wiemy - podsumował kapitan "biało-czerwonych".
Z Gliwic - Artur Gac












