Sobotni finał kobiecego Wimbledonu będzie zapewne wspominany jeszcze latami, a być może i do kolejnego stulecia będzie trzeba czekać, by w starciu o tytuł jedna zawodniczka pokonała drugą 6:0, 6:0. Tego właśnie dokonała Iga Świątek, jako druga w historii w Londynie, po ponad stu latach od poprzedniego wyczynu. Rozgromiła Amandę Anisimovą, która też notowała swój historyczny występ.
Co istotne - Polka tym samym skompletowała wielkoszlemowe tytuły na wszystkich nawierzchniach: cztery razy wygrała na mączkę w Paryżu, raz na kortach twardych w Nowym Jorku, no i teraz dołożyła tytuł na trawie.
Iga awansowała na trzecie miejsce w światowym zestawieniu, przed nią znajduje się jeszcze - z olbrzymią przewagą - Aryna Sabalenka oraz już z niewielką: Coco Gauff. To właśnie z Amerykanką Polka stoczy prawdopodobnie w najbliższych tygodniach walkę o "dwójkę" w turniejowej drabince US Open, choć będzie o to trudno. O ile Świątek nie broni żadnych punktów w Montrealu i Cincinnati, to Gauff też rok temu zaliczyła tu bardzo skromny dorobek. Błyszczała zaś później.
Co istotne - poniedziałkowa aktualizacja rankingu WTA miała istotne znaczenie także z innego powodu. Na jej bazie odbywały się zgłoszenia do US Open, co już samo w sobie jest gwarancją zarobku co najmniej 100 tys. dolarów brutto za występy w głównej drabince.
Dziś organizatorzy US Open opublikowali te listy. Brak tam jednego bardzo istotnego nazwiska.
Sabalenka, Gauff i Świątek na czele listy zgłoszeń do US Open. Jednego nazwiska jednak brakuje. To finalistka z historycznego dla Polski meczu o tytuł
W głównej rywalizacji wystąpi 128 pań i 128 panów, ale 16 z tych miejsc zabiorą zwycięzcy kwalifikacji, część zaś osoby, które otrzymają "dzikie karty". No i są też zawodniczki i zawodnicy, którzy skorzystają z "zamrożonego rankingu", sprzed kontuzji, który da im możliwość występu.
Z tego ostatniego prawa skorzystają więc: Petra Kvitova (14), Sorana Cirstea (37), Zhu Lin (50), Anastasija Sevastova (65), Yang Wafan (71) i Danka Kovinić (95).
To wszystko zaś sprawiło, że listy zamykają się na pozycji numer 99 w rankingu WTA - to miejsce zajmuje Mayar Sherif, pokonana w piątek w półfinale turnieju WTA 125 w Bastad przez Katarzynę Kawę. Egipcjanka miała więc szczęście, nie musi przebijać się kwalifikacje. Być może tego szczęścia zabraknie zaś Nurii Parrizas Diaz, którą Kawa ograła w pierwszej rundzie - Hiszpanka spadła na 101. pozycję, jest drugą rezerwową. Na liście "alternates" znajdują się też Polki: Kawa (115), Maja Chwalińska (145) i Linda Klimovicova (212).
One będą jednak musiały grać w kwalifikacjach, choć ostatnia jeszcze o nie wciąż walczy. W rankingu WTA "na żywo" jest teraz 217., zgłoszenia do eliminacji odbędą się na bazie najbliższej aktualizacji rankingu. Niezwykle istotny jest więc występ byłej reprezentantki Czech w turnieju ITF w Hiszpanii, dziś gra tam swój mecz.
Na szczycie zgłoszeń do US Open nie ma żadnych niespodzianek - są wszystkie obecne gwiazdy, z Sabalenką, Gauff, Świątek, Pegulą i Andriejewą na czele.
Zaskoczeniem jest jednak to, że do turnieju nie zgłosiła się zawodniczka, która grała tu w finale w 2022 roku - Ons Jabeur. Tunezyjka uległa wówczas Świątek 2:6, 6:7 (5), dla której był to ten jedyny tytuł na Flushing Meadows.

Jabeur swój ostatni mecz zagrała w Wimbledonie - skreczowała na początku drugiego seta w otwierającym turniej starciu z Wiktoriją Tomową. Już wcześniej miała problemy, badano ją przez kilkanaście minut, rozpłakała się na korcie. Meczu nie dokończyła.
Podobna historia miała miejsce rok temu, kłopoty zdrowotne Tunezyjki nastąpiły już w USA, a po zmaganiach w Toronto zakończyła sezon. I po raz pierwszy od 2012 zabrakło jej w US Open.














