Iga Świątek pokonała Elinę Switolinę, a Jelena Rybakina po zwrocie akcji zwyciężyła w meczu z Coco Gauff. Tak rozstrzygnęły się półfinały turnieju WTA 1000 w Toronto.
Dojdzie więc do wielkiego finału z udziałem Igi Świątek i Jeleny Rybakiny. Dla polskiej tenisistki będzie to pierwszy pojedynek o tytuł w tym roku. Jelena Rybakina natomiast jest liderką rankingu WTA Race. Polka trafiła więc na najtrudniejszą możliwą rywalkę - najlepszą zawodniczkę bieżącego touru.
Iga Świątek rozegrała z Jeleną Rybakiną dwanaście meczów bezpośrednich. Sześć z nich wygrała i sześć przegrała. Co ciekawe, będzie to dopiero drugi finał z udziałem tych dwóch zawodniczek.
Świątek wracała po 1:6 w półfinale ze Switoliną. Trzeci set decydował o losach awansu
Jedyny finał Świątek z Rybakiną. Zacięta walka w pierwszym secie i deklasacja w drugim
Pierwszy i jak dotąd jedyny miał miejsce w Dosze w 2024 roku. Spotkanie odbyło się w lutym - podobnie jak teraz był to więc pierwszy finał Igi Świątek w sezonie.
Pierwszy set tamtego pojedynku był niezwykle zacięty. Rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku na przewagi. Iga Świątek wygrała 10:8 i wyszła na prowadzenie w wielkim finale.
Po tym secie Polka mocno uskrzydlona ruszła po zwycięstwo. Rybakina natomiast na korcie wydawała się mocno przybita i rozregulowana. W drugiej odsłonie trafiła tylko 57% pierwszych serwisów (Iga Świątek 77%) i skończyła zaledwie 9 na 17 takich piłek (15/20 u Polki).
Szczególnie ten aspekt gry "kulał" w tamtym meczu u Jeleny Rybakiny. Polka dzięki dwóm przełamaniom w gemach numer 3 i 7 odniosła wielkie zwycięstwo.
Iga Świąek walczy, by odzyskać formę z 2024 roku
Rok 2024 ogólnie był dla Igi Świątek bardzo udany. Paradoksalnie, ponieważ w jego drugiej połowie rozpoczęły się wielkie problemy Polki - załamanie formy po igrzyskach olimpijskich i pozytywny wynik testu dopingowego, po których Świątek zaczęła notować "zjazd formy".
W 2024 roku Iga Świątek, poza Dohą, rozegrała jeszcze cztery finały: Indian Wells, Madryt, Rzym i Paryż. Wszystkie wygrała. Później na igrzyskach olimpijskich zdobyła brązowy medal. Od tamtych sukcesów minęło już sporo czasu. Po drodze Polka wygrała, co prawda Wimbledon, więc nie można mówić o "latach posuchy", ale wciąż trwa walka o odzyskanie najlepszej formy. Być może wygrana w finale z Rybakiną w Toronto będzie punktem zwrotnym. Wszyscy kibice najlepszej polskiej rakiety wierzą w to, że tak właśnie się stanie.












