Iga Świątek zeszła z kortu i od razu taki komunikat. Zero litości
Iga Świątek ma za sobą pierwsze przetarcie w turnieju WTA 500 w Stuttgarcie, gdzie broni tytułu wywalczonego w dwóch poprzednich edycjach. Polka pokonała Belgijkę Elise Mertens 6:3, 6:4. Tym samym kontynuuje znakomitą passę w niemieckich turniejach rangi WTA. Do tej pory - wliczając w to grę na kortach trawiastych w Bad Homburg - wychodziła na kort 12 razy i wszystkie pojedynki rozstrzygnęła na swoją korzyść.

W najbliższy poniedziałek będziemy mogli ogłosić setny tydzień panowania Igi Świątek. Ale to nie koniec jej liderowania w światowym rankingu. Awans do ćwierćfinału turnieju Porsche Tennis Grand Prix oznacza, że Polka nie opuści szczytu co najmniej do końca French Open, czyli będzie miała na koncie w sumie 106 tygodni w roli pierwszej rakiety globu.
W meczu z Elise Mertens (30. WTA) sensacji nie było. Raszynianka nie oddała rywalce seta, choć potyczka nie okazała się spacerkiem. 22-latka wygrała 6:3, 6:4, w decydującej partii wykorzystując dopiero czwartą piłkę meczową.
Świątek na niemieckiej ziemi niepokonana. Fantastyczny bilans dotychczasowych gier
Tym niemniej Świątek zrobiła pierwszy krok w stronę kolejnego triumfu w Stuttgarcie. Polka wygrała dwie poprzednie edycje tej imprezy. Za każdym razem w finale okazywała się lepsza od Aryny Sabalenki. W 2022 roku pokonała Białorusinkę 6:2, 6:2, rok później - 6:3, 6:4.
Tym razem Iga próbowała zdjąć z siebie ciężar faworytki. - Presja czasami boli - oznajmiła nieoczekiwanie na przedturniejowej konferencji prasowej. - Zwłaszcza wtedy, kiedy wiem, że zrobiłam wszystko, co mogłam, a ludzie i tak krytykują. Nie znają całej prawdy. Nie wiedzą, co się dzieje także poza kortem. Czasami nie jest to łatwe.
Presja czasami boli. Zwłaszcza wtedy, kiedy wiem, że zrobiłam wszystko, co mogłam, a ludzie i tak krytykują. Nie znają całej prawdy.
- Rozumiem, jak funkcjonuje świat i nie spodziewam się, że to się zmieni. Byłoby jednak miło, gdyby kibice pamiętali, że nadal jesteśmy tylko ludźmi i nie da się wygrać każdego turnieju - dodała pierwsza rakieta świata.
A potem... wyszła na kort i zrobiła swoje. Statystycy od razu po zwycięskim meczu z Mertens przypomnieli, że na niemieckiej ziemi Iga pozostaje niepokonana. Bilans jej dotychczasowych występów jawi się tutaj doskonale: 12-0. Nie pozostawiła rywalkom cienia litości.
Na ten wynik złożyło się dziewięć wygranych spotkań w Stuttgarcie oraz trzy - na trawiastej nawierzchni - w Bad Homburg. W ubiegłym roku Świątek dotarła w tej miejscowości do półfinału, po czym... zrezygnowała z dalszej gry z powodu kłopotów zdrowotnych. Przed starciem z Włoszką Lucią Bronzetti skarżyła się na gorączkę i problemy żołądkowe.
W piątkowym ćwierćfinale Świątek zmierzy się z Brytyjką Emmą Raducanu. Początek spotkania nie przed godz. 17:00.












