Reklama

Reklama

Iga Świątek zdumiona obecnością "Lewego". "Dobrze, że nie wiedziałam"

Sobotni triumf Igi Świątek nad Cori Gauff w finale turnieju na kortach Rolanda Garrosa oglądał z trybun Robert Lewandowski. 21-latka po zakończeniu spotkania odebrała od naszego wybitnego piłkarza gratulacje. W rozmowie z mediami przyznała z kolei, że nie miała pojęcia, iż pojawi się on na meczu, a fakt ten... bardzo ją cieszy, gdyż z pewnością o wiele bardziej by się denerwowała.

Polka w meczu z Amerykanką straciła tylko cztery gemy (wygrała 6:1, 6:3), a w drugim secie z wielkim spokojem odrobiła stratę przełamania, triumfując w trwającym zaledwie 68 minut spotkaniu. Tym samym zanotowała 35. zwycięstwo z rzędu, a jednocześnie zapisała na koncie szósty wygrany turniej w 2022 roku (po skucesach w Dausze, Indian Wells, Miami, Stuttgarcie i Rzymie).

Robert Lewandowski oklaskiwał Igę Świątek

Z trybun centralnego kortu Philippe-Chatrier tenisistkę oklaskiwał Robert Lewandowski. Napastnik Bayernu Monachium po zakończeniu spotkania pogratulował Świątek, serdecznie ją ściskając. Świat obiegło zdjęcie, ukazujące reakcję zawodniczki na spotkanie ze snajperem. Jej mina jasno pokazywała, że była zdumiona jego obecnością.

Reklama

Przyznała to nieco później, podczas rozmowy z mediami. - Nie wiedziałam o tym, że tam jest i cieszę się z tego, bo i tak byłam bardzo zdenerwowana. Cieszę się jednak, że się pojawił - mówiła, cytowana m.in. przez agencję "Reuters".

- To nasz czołowy sportowiec od lat. Ciągle trudno mi uwierzyć, że przyjechał, by mnie oglądać. Mam nadzieję, że mu się podobało - dodała.

Sam "Lewy" o wyczynach Świątek wypowiadał się z kolei przed kamerą "Eurosportu", nie kryjąc wielkiego uznania dla 21-latki. - Sukces Igi jest potwierdzeniem tego, że jest najlepsza na świecie.Bardzo się cieszę, że mogłem to zobaczyć na żywo - wyznał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL