Reklama

Reklama

Iga Świątek za burtą turnieju w Cincinnati. Dawid Celt stanął w jej obronie

Iga Świątek zakończyła udział w turnieju WTA w Cincinnati na 1/8 finału. Po porażce z Amerykanką Madison Keys (3:6, 4:6) pod adresem liderki światowego rankingu ruszyła w sieci lawina krytyki. W obronie zawodniczki stanął Dawid Celt, trener polskiej kadry tenisistek. "Spokój i lód na rozgrzane głowy" - zaapelował na Twitterze.

Iga Świątek nie przypomina w ostatnich tygodniach siebie z najlepszego okresu tego sezonu. Do gry w Cincinnati przystąpiła oczywiście jako turniejowa jedynka, ale jej postawa na korcie mocno rozczarowała. Polka zakończyła udział w imprezie już na 1/8 finału.

Liderka światowego rankingu uległa Amerykance Madison Keys (24, WTA) w dwóch setach 3:6, 4:6. Momentami sprawiała na korcie wrażenie bezradnej. W drugiej partii przegrywała już 0:5

Internauci nie zwlekali z wyrażeniem dosadnych opinii na temat regresu formy 21-latki. W ich komentarzach dominuje rozgoryczenie i pesymizm w perspektywie zbliżającego się wielkoszlemowego US Open (start 29 sierpnia). 

Reklama

Świątek przegrywa w Cincinnati. Celt: "Spokój i lód na rozgrzane głowy"

W obronie Igi stanął Dawid Celt, trener polskiej kadry tenisistek, a prywatnie mąż Agnieszki Radwańskiej

"Przypominam tylko, że Iga w tym roku ma bilans 50/7. Spokój i lód na rozgrzane niektóre głowy" - napisał krótko po zakończeniu meczu na Twitterze.

Świątek wygrała w tym sezonie aż 50 spotkań, przegrała tylko siedem. W rankingu WTA prowadzi niezagrożona od początku kwietnia. 

Tylko niektórzy z komentujących pokusili się o bardziej merytoryczne uwagi pod adresem Świątek, przyczyn jej porażki doszukując się w słabej skuteczności drugiego serwisu. Raszynianka wygrała tylko 10 z 29 akcji zainicjowanych drugim podaniem. 

Mimo ledwie jednego wygranego meczu w Cincinnati na konto najlepszej polskiej tenisistki ponownie wpłynęła niemała gratyfikacja finansowa. Za awans do III rundy - po zwycięstwie nad Amerykanką Sloane Stephens 6:4. 7:4 - Iga wzbogaciła się o blisko 57 tys. dolarów. W przeliczeniu daje to ponad 260 tys. złotych

ZOBACZ TAKŻE:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL