Iga Świątek wyprzedziła Arynę Sabalenkę. To pierwszy raz w tym roku
Samotna dominacja Igi Świątek na światowych kortach w turniejach WTA to już przeszłość. Do Polki "dołączyły" ostatnie triumfatorki Australian Open i Wimbledonu, czyli Aryna Sabalenka i Jelena Rybakina. Raszynianka ma nieco trudniej, ale w dalszym ciągu sięga po kolejne triumfy. Siedem zwycięstw w tegorocznym Rolandzie Garrosie zapewniło jej czwarty wielkoszlemowy tytuł, a dzięki porażce Aryny Sabalenki z Karoliną Muchovą w półfinale tego turnieju wskoczyła na pierwsze miejsce w zestawieniu obejmującym procent wygranych meczów w sezonie 2023.

Iga Świątek nie jest już jedynym postrachem całej stawki w kobiecym tenisie. Do 22-latki "doskoczyły" Aryna Sabalenka i Jelena Rybakina, które mają na koncie już po jednym triumfie wielkoszlemowym (odpowiednio w Australian Open 2023 i Wimbledonie 2022). Fani dyscypliny mówią o tzw. wielkiej trójce. Polka przyznała, że nie skupia się na takich określeniach, koncentrując się na swojej formie i nie myśląc zbyt dużo o dyspozycji przeciwniczek.
Przez cały sezon 2023 raszynianka nie była liderką rankingu uwzględniającego procent wygranych meczów przez zawodniczki. Zmieniło się dopiero teraz. Siedem zwycięstw w Paryżu zapewniło jej nie tylko trzecie w karierze trofeum za French Open, ale także powrót na pierwsze miejsce wspomnianego zestawienia. Pomogła w tym też porażka Aryny Sabalenki, która z Paryżem pożegnała się po półfinałowej rywalizacji z Czeszką Karoliną Muchovą.
Jak zauważyło konto "Statystyki tenisowe" na Twitterze, Świątek w tym momencie może się legitymować bilansem 85,4 proc. zwycięstw. Wygrała 35 spotkań, a przegrała sześć. Sposób na nią znalazły Jessica Pegula, Barbora Krejcikova, Sabalenka oraz trzykrotnie Rybakina (w tym w Rzymie przez krecz spowodowany urazem uda Polki).
Aryna Sabalenka gorsza od Igi Świątek
Z kolei zawodniczka urodzona w Mińsku jest gorsza w tym rankingu o cztery dziesiąte punktu procentowego - ma dokładnie 85 proc. Również przegrała sześć razy (z Krejcikovą, Rybakiną, Soraną Cirsteą, Świątek, Sofią Kenin i Muchovą), ale wygrywała 34 razy, a więc jeden mecz mniej od numeru jeden rankingu WTA.
Sytuacja niedługo może jednak znowu zmienić się na niekorzyść świeżo upieczonej mistrzyni Rolanda Garrosa. Rywalizacja przenosi się na niezbyt lubianą przez nią trawę. Głównym punktem tej części sezonu będzie Wimbledon na kortach All England Club. - Między ziemią i trawą jest wielka różnica. Iga nie jest faworytką, ale jak podtrzyma formę, dalej będzie numerem jeden (rankingu WTA - przyp. red.) - mówił ostatnio Polskiej Agencji Prasowej Marcin Matkowski, były deblista.











