Iga Świątek wreszcie potwierdza. Chodzi o Sabalenkę. To jednak nie były plotki
Po nieudanym US Open i utracie pozycji liderki światowego rankingu Iga Świątek sposobi się do powrotu na kort. Weźmie udział w turnieju WTA 500 Tokio, który rozpoczyna się dokładnie za tydzień. Korzystając z luźniejszego okresu, raszynianka udzieliła kilku interesujących wywiadów. W jednym z nich mówi wprost o relacjach, jakie łączą ją z Aryną Sabalenką. - Nigdy nie czułam potrzeby, żeby była moją bliższą znajomą - oznajmia otwarcie.

Iga Świątek cieszyła się pozycją liderki rankingu WTA od 4 kwietnia ubiegłego roku do 11 września roku bieżącego. Na szczycie zasiadała w sumie przez 75 tygodni. Miano pierwszej rakiety świata utraciła po nieudanym starcie w US Open.
Polka odpadła w Nowym Jorku już w 1/8 finału. Jej najgroźniejsza rywalka Aryna Sabalenka dotarła do ścisłego finału, w którym uległa Coco Gauff. Ale to właśnie Białorusinka od tygodnia jest rankingowym numerem jeden.
Świątek o relacjach z Sabalenką: Nie przyjaźnimy się i to chyba faktycznie widać
Jakie są relacje poza kortem między niedawną i obecną liderką? Gołym okiem widać, że co najwyżej chłodne. Iga właśnie została zapytana o to wprost.
- Nigdy nie czułam potrzeby, żeby Aryna była moją bliższą znajomą - odpowiedziała w rozmowie z "Super Expressem". - Mało też trenowałyśmy razem, zanim zaczęłyśmy rywalizować na najwyższym poziomie. Od początku trochę tak to wyglądało. Mam wrażenie, że jesteśmy zupełnie inne, jeżeli chodzi o charaktery i osobowości.
Nigdy nie czułam potrzeby, żeby Aryna była moją bliższą znajomą. Mam wrażenie, że jesteśmy zupełnie inne, jeżeli chodzi o charaktery i osobowości.
Brak zażyłej sympatii nie oznacza naturalnie braku wzajemnego szacunku.
- Ogromnie ją szanuję, widzę, jak ona ciężko pracuje. Od tak dawna była numerem 2 i w końcu się w pewnym sensie przebiła. Cieszę się, że z szacunkiem się o mnie wypowiada, bo to jest naprawdę w porządku, ale ogólnie mogę potwierdzić, że nie przyjaźnimy się i to chyba faktycznie widać - stwierdziła Świątek.
Obie zawodniczki nie mają zwyczaju przystanąć na moment i zamienić ze sobą parę zdań, jeśli nadarza się taka okazja.
- Raczej po prostu się witamy. Nie miałyśmy żadnych takich pogawędek nawet kilka lat temu, więc nie widzę sensu, żeby to teraz jakoś zmieniać - tłumaczy raszynianka.
Już w najbliższy wtorek najlepsza polska tenisistka wylatuje do stolicy Japonii. Tam najbliższy tydzień spędzi na intensywnym treningu. Następnie weźmie udział w turnieju rangi WTA 500.
Będzie to dla niej pierwsza wizyta w Kraju Kwitnącej Wiśni od igrzysk olimpijskich w 2021 roku.














