Iga Świątek rozgromiła Chinkę. Popis Polki w Paryżu
Iga Świątek się rozpędza. Polka wywalczyła awans do czwartej rundy Roland Garrosa w najlepszym możliwym stylu. Pokonała Chinkę Wang Xinyu 6:0, 6:0. Było to najłatwiejsze spotkanie 22-letniej tenisistki w tegorocznym turnieju w Paryżu. O ćwierćfinał zagra w poniedziałek. Rywalkę liderki rankingu WTA wyłoni trwający mecz pomiędzy Kanadyjką Biancą Andreescu i Ukrainką Łesią Curenko.

W WTA nigdy ze sobą nie grały. Spotkały się natomiast dwukrotnie w kategorii juniorek. Oba mecze - w półfinałach Wimbledonu i turnieju w Tralagon - były zacięte, ale wygrała je Polka. W drugim z nich straciła seta.
To było jednak pięć lat temu. W sobotnie popołudnie na korcie Philippe’a Chatriera spotkały się dwie inne zawodniczki. Świątek zdeklasowała Chinkę.
Forma Świątek rośnie z każdym meczem
Być może na Polkę pozytywnie podziałała popołudniowa informacja, że z turnieju wycofała się jedna z dwóch jej najgroźniejszych rywalek - Jelena Rybakina. A może przygotowała się do turnieju wielkoszlemowego tak jak się powinno to robić i jej forma rośnie z każdym meczem.
W każdym raszynianka nie miała już takich, nawet najmniejszych problemów, jakie napotkała w poprzednich dwóch spotkaniach - z Hiszpanką Cristiną Bucsą i Amerykanką Claire Liu. Jedynym zagrożeniem dla Świątek było to, że może się zdekoncentrować, uwierzyć w to, że skoro idzie tak łatwo, to można grać nie na 100 procent. Ale do końca była skupiona.
Publiczność wspierała Chinkę, by wygrała choć gema
Pierwszy set Polka zamknęła w 28 minut. Poza tym, że nie straciła gema, to liczba przegranych 11 punktów robi wrażenie. Jedyny zacięty gem miał w samej końcówce, najlepsza obecnie tenisistka na świecie wykorzystała w nim trzecią piłkę setową.
Drugi set trwał jeszcze krócej - 23 minuty. Emocje pojawiły się tylko w piątym gemie. Publiczność wspierała Chinkę jak mogła, ale Wang nie była w stanie przełamać serwisu Świątek, choć doprowadziła do stanu równowagi. To wszystko na co było ją stać. Powalczyła również w szóstym gemie. Prowadziła 30:0. Ale to też na nic. Świątek nie pozwoliła jej nawet na honorowego gema. W tym secie przegrała tylko sześć punktów!
Mecz jak w najlepszych momentach kariery Świątek
Licznik bije. Było to 10. kolejne zwycięstwo raszynianki na kortach Rolanda Garrosa i 24-ta wygrana w historii występów w tej imprezie. To nie ma jednak większego znaczenia. Świątek zgłosiła wielkie aspiracje do zwycięstwa w całym turnieju. Nie ma śladu po kontuzji z Rzymu, niepokoju, że na jej drodze jest Rybakina.
Raszynianka zagrała tak jak grała w najlepszych swoich momentach - podczas Roland Garrosa w 2020 roku i wiosną ubiegłego roku, kiedy wygrywała wszystko co się da i na koniec paryski turniej.
Olgierd Kwiatkowski
III runda turnieju singla kobiet Roland Garrosa
Iga Świątek (Polska, 1) - Wang Xinyu (Chiny) 6:0, 6:0












