Iga Świątek pominięta. Tuż przed startem Wimbledonu. Zamiast niej dwie faworytki
Iga Świątek wkracza na korty Wimbledonu, by bronić tytułu wywalczonego przed rokiem w epickim stylu. Niewykluczone, że na jej drodze stanie tym razem jedna z największych legend tenisa, Serena Williams. Amerykanka wraca do singlowej rywalizacji w Wielkim Szlemie po bisko czterech latach przerwy. Zapytana o zawodniczki, które z przyjemnością ogląda, wymieniła dwa nazwiska.

Trzy lata i dziesięć miesięcy. Tak długo nie widzieliśmy Sereny Williams w turnieju wielkoszlemowym jako singlistki. Ostatni w tej roli mecz rozegrała 3 września 2022 roku.
W III rundzie US Open amerykańska ikona uległa wówczas Australijce Ajli Tomljanović 5:7, 7:6(4), 1:6. Spotkanie trwało aż 3 godziny i 5 minut. W decydującym secie Williams obroniła pięć piłek meczowych.
Serena Williams wraca do wielkiej gry. Mówi o faworytkach. Ani słowa o Idze Świątek
Na konferencji prasowej w Londynie 44-letnia Williams chętnie odpowiadała na pytania dziennikarzy. Były lekkie i nie wymagały werbalnej gimnastyki. Czy śledziła na bieżąco wydarzenia w światowym tenisie, kiedy sama nie startowała?
- Śledziłam tenis cały czas. Naturalnie nie wszystkie mecze i nie wszystkie turnieje. Oglądałam głównie Wielkiego Szlema. Z dużym zainteresowaniem patrzę zawsze na grę Aryny Sabalenki. Uwielbiam ją za dynamikę na korcie. Bardzo lubię też Mirrę Andriejewą.
Legenda wymieniła dwa nazwiska, wskazując na Białorusinkę i Rosjankę. Iga Świątek, broniąca tytułu mistrzyni Wimbledonu, nie została zauważona. Ale niewykluczone, że... utytułowana Amerykanka dostrzeże walory najlepszej polskiej tenisistki już w najbliższą sobotę.
Tego dnia może dojść do pojedynku Świątek - Williams. Stawką będzie awans do 1/8 finału. Najpierw obie zawodniczki muszą jednak pokonać dwie pierwsze przeszkody.
Na kort wyjdą we wtorek. Polka zmierzy się z Amerykanką Taylor Townsend (14:30). Weteranka stanie z kolei naprzeciw Australijki Mayi Joint (18:00).
- Wiem, że żadna rywalka nie chciała trafić na mnie już w I rundzie - przyznaje bez fałszywej skromności Williams. - Nie jest to nic zaskakującego. To naturalne, że w turnieju wielkoszlemowym chcesz złapać rytm, zagrać najpierw z kimś, kogo znasz. W tej chwili nikt nie wie, jak bardzo mogła zmienić się moja gra i czego ode mnie oczekiwać.
Tymczasem na korcie zameldowała się już Maja Chwalińska. Relację live z jej pierwszego występu w Wimbledonie znajdziesz TUTAJ.














![Tak wyglądały najlepsze bloki z meczu Japonia - Polska [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1EPQFFUYBPJO-C401.webp)