Iga Świątek otrzymała ostrzeżenie. Drugiego może nie być. Trudny moment w Rzymie
Iga Świątek lada dzień rozpoczyna batalię o podbój Rzymu. Jej pierwszą rywalką będzie Caty McNally. Bilans ich dotychczasowych gier przemawia wprawdzie na korzyść Polki, ale... może się okazać złudny. Amerykanka preferuje styl gry wybitnie dla Raszynianki niewygodny. Wpływ na to miały traumatyczne wydarzenia z nieodległej przeszłości.

Iga Świątek i Caty McNally od lat są bliskimi przyjaciółkami. W 2018 roku wygrały juniorski turniej debla na kortach Rolanda Garrosa. Polka niejednokrotnie nocowała w domu Amerykanki, kiedy akurat przebywała w USA. Ma również serdeczne relacje z jej matką, doświadczoną trenerką tenisa.
W rywalizacji seniorskiej Świątek i McNally jako singlistki stawały naprzeciw siebie dwukrotnie. Oba spotkania wygrała Raszynianka. Przed czterema laty lepsza okazała się w Ostrawie, a przed rokiem - w Wimbledonie.
Świątek musi być gotowa na ciężką przeprawę. Radykalna zmiana w karierze McNally
Nie każdy pamięta, że właśnie McNally okazała się jedyną zawodniczką, która w trakcie ubiegłorocznego Wimbledonu zdołała urwać Świątek seta. Polka przeszła przez turniej jak burza i sięgnęła po główne trofeum.
Do ich konfrontacji doszło w II rundzie. Raszynianka prowadziła w pierwszym secie już 4:1, ale tę partię zakończyła rezultatem 5:7. Dopiero w dwóch kolejnych zdominowała rywalkę, oddając jej w sumie trzy gemy.
Eksperci wskazują, że przegrany set - jedyny w całym turnieju - nie był dziełem przypadku. McNally prezentuje na korcie tenis, który naszej zawodniczce zazwyczaj sprawia mnóstwo kłopotów. Zmienia rytm gry, nie stroni od skrótów i slajsów, często atakuje przy siatce.
Nie zawsze jednak tak było. We wcześniejszy latach Amerykanka przypominała na korcie... samą Świątek. Z rywalkami rozprawiała się siłowo, bombardując potężnymi uderzaniami z linii końcowej.
McNally musiała jednak zmienić nawyki z powodu uciążliwej kontuzji łokcia. Przez 10 miesięcy próbowała się ratować iniekcjami PRP (osocze bogatopłytkowe), ale terapia nie przyniosła rezultatu. Wtedy, w stanie desperacji, zdecydowała się - jako pierwsza zawodowa tenisistka - na ryzykowny zabieg chirurgiczny.
Przeprowadzono u niej tzw. operację Tommy'ego Johna. Nazwa procedury medycznej upamiętnia miotacza baseballowego, któremu w 1974 zrekonstruowano więzadło poboczne w łokciu eksperymentalną metodą. Lekarze dawali mu 1 proc. szans na powrót do sportu. Doszedł jednak do pełni sił, wygrał więcej meczów niż przed kontuzją i kontynuował karierę do 46. roku życia.
McNally znała skalę ryzyka. Wiedziała, że zabieg może się nie udać, co oznaczałoby pożegnanie z wyczynowym sportem. Mimo to położyła się pod skalpel jesienią 2023 roku. Miała wtedy 21 lat.
Wszystko przebiegło pomyślnie. Amerykankę czekała jednak żmudna rekonwalescencja. Wróciła na kort, ale to był ten moment, w którym musiała zrezygnować z siłowego stylu gry. Wielokrotnie podkreślała w wywiadach, że jako tenisistka musiała zbudować siebie na nowo.
Czy jej urozmaicony repertuar zagrań i zachowań na korcie tym razem okaże się dla Świątek problemem? Przegrany set w Wimbledonie mógł być równie dobrze incydentem, jak i poważnym ostrzeżeniem. Dniem prawdy w Rzymie będzie piątek.
Początek meczu Świątek - McNally w II rundzie turnieju rangi WTA 1000 planowany jest na godz. 11:00. Relacja live z tego spotkania w sportowym serwisie Interii.







![Polscy siatkarze postraszyli rywali. "To jest nasza silna broń" [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MWP1WKTI0JPYP-C401.webp)




![3:0 i mocne otwarcie. Polscy siatkarze rozpoczęli Ligę Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MWOGP8FGYIMNF-C401.webp)
