Iga Świątek nagrodzona. Wielki zwrot akcji. Szalone, czego dokonała Polka
Iga Świątek ma za sobą udany sezon 2025. Bo trudno - mimo niemrawego początku - nazwać kampanię, podczas której sięga się po wielkoszlemowy skalp. Polka niespodziewanie wywalczyła tytuł na kortach Wimbledonu, co stanowiło dla niej punkt zwrotny na przestrzeni całego roku. Tak uważa także legendarny Andy Roddick, który postanowił nagrodzić Polkę za to, czego dokonała.

Amerykanin to były lider światowego rankingu i triumfator US Open z 2003 roku. Obecnie 43-latek komentuje to, co dzieje się w świecie tenisa, na swoim kanale, który subskrybuje 170 tysięcy użytkowników.
W swoim najnowszym odcinku Andy Roddick postanowił wręczyć nagrody i nagany za dokonania w 2025 roku, przyznając "winnery" i "niewymuszone błędy" poszczególnym zawodnikom i zawodniczkom, ale nie tylko...
Na wyróżnienie jego zdaniem zasłużyła choćby organizacja turnieju mikstów podczas tegorocznego US Open. Do rywalizacji przystąpiła wówczas choćby Iga Świątek, startując w parze z Norwegiem Casperem Ruudem.
"Wygrywającym uderzeniem" został nazwany także między innymi finał Rolanda Garrosa między Jannikiem Sinnerem i Carlosem Alcarazem, sezon 2025 w wykonaniu Aryny Sabalenki oraz zwrot akcji, którego w trakcie ostatnich miesięcy dokonała Iga Świątek. A chodzi rzecz jasna o jej triumf na Wimbledonie.
Andy Roddick wprost o Idze Świątek. Polka wyróżniona
W swoim uzasadnieniu Andy Roddick podkreślił, że po Idze Świątek zawsze należy spodziewać się wszystkiego, co najlepsze, ale wielkie wrażenie zrobiło na nim to, jak po nieudanym sezonie na mączce, Polka nagle zaczęła błyszczeć na trawie, na której to dotychczas spisywała się najsłabiej.
- To była szalona historia. To Iga, więc oczekujemy od niej wielkich rzeczy i jesteśmy przyzwyczajeni, że jest jedną z najlepszych w swoim pokoleniu do spółki z Aryną Sabalenką i Ashleigh Barty. Ale nie radziła sobie na mączce, wyglądając w tamtym czasie źle na swojej ulubionej nawierzchni, a potem znalazła sposób, by dominować na najgorszej nawierzchni dla siebie. Właśnie do tego stworzone są legendy. To było szalone. I zobaczymy, co z tego wyniknie - stwierdził 43-latek.
Były lider rankingu ATP podkreślił przy tym, że sukces Igi Świątek na Wimbledonie nie był przypadkiem. Było bowiem widoczne, że w końcu zrozumiała, jak grać na londyńskiej trawie, dominując przy tym swoje rywalki.
To była zabawa. I to mimo tego, że mecze nie były dramatyczne. Myślałem sobie: "O mój Boże, to kliknęło. Można zobaczyć, że to w końcu kliknęło". Zobaczyłem, że ona w końcu wie, jak grać na tej nawierzchni. To wszystko zadziałało. Myślę, że to bardzo niedoceniana część tego roku. I uważam, że to było fantastyczne













