Reklama

Reklama

Iga Świątek miażdży na Rolandzie Garrosie. Pierwszy trener wbija szpilkę

Iga Świątek w 56 minut rozprawiła się z Łesią Curenko w pierwszej rundzie Rolanda Garrosa. - Świetnie, że ten mecz trwał tak krótko. Iga zachowuje energie na późniejszą fazę turnieju - powiedział Interii jej pierwszy trener Artur Szostaczko. Wskazał też na drobne mankamenty w grze Polki, które powinna wyeliminować.

Iga Świątek wykorzystała trzecią piłkę meczową, by pokonać Ukrainkę 6-2, 6-0.

- W rozmowie z klientami zastanawiałem się czy mecz będzie trwał 50 czy 60 minut z rozgrzewką. Mamy to, czego się spodziewaliśmy - pewne zwycięstwo. Podejrzewam, że Iga jeszcze dziś pójdzie potrenować, bo w tym meczu nie zdążyła się zmęczyć, a jutro ma dzień wolny - powiedział Interii trener Szostaczko.

Ekspert dodaje, że Iga zagrała w swoim stylu, a przeciwniczka nie postawiła przed nią wysoko poprzeczki.

Reklama

Szostaczko: Iga Świątek z koncentracją do końca

- Curenko trzeba przebaczyć, że nie miała argumentów. Wszak to był jej pierwszy mecz na korcie centralnym, a przeciwniczką była światowa liderka tenisa, więc dla Ukrainki nie była to łatwa sytuacja - komentuje.

- Zagrania Igi były poprawne. Świetnie, że utrzymała koncentrację do samego końca. W ostatnim gemie trochę się spieszyła, chciała jak najszybciej go zakończyć, z tego wzięły się trzy równowagi. Ten mecz był pod kontrolą naszej tenisistki od pierwszej do ostatniej piłki - dodał.

- Nie ma co filozofować po tak jednostronnym meczu. Cieszę się bardzo z łatwego zwycięstwa. Oby tak dalej - ma nadzieję.

Artur Szostaczko: Nad tym Iga powinna pracować

By w tej beczce miodu znaleźć łyżkę dziegciu, pierwszy trener Świątek wskazuje na drobne mankamenty.

- Iga jest numerem jeden na świecie, zachwycają się nią największe gwiazdy tenisa, ale nadal powinna się rozwijać. Ciężko cokolwiek jej zarzucić, ale patrząc na jej grę i fakt, że za osiem dni skończy 21 lat, ma parę rzeczy do poprawienia. Skrót stosuje sporadycznie, intuicyjnie, slajsa nie używa, cały czas topspin. Mogłaby to urozmaicić, by była jeszcze bardziej doskonała. Slajsa dopracować, bo z niego łatwo się przechodzi do schowanego skrótu - podkreśla Szostaczko.

- Na razie Iga tego nie potrzebuje, bo nie ma zagrożenia ze strony rywalek, ale za kilka lat, gdy siły nóg zabraknie, zmiana rymu poprzez skrót przydałaby się jako dodatkowy oręż - uważa.

Szostaczko doradza też pracę nad serwisem.

- Zwłaszcza drugie podanie powinno być bardziej urozmaicone, częściej kierowane na ciało rywalki, ze zmianą kierunku - podkreśla.

MiBi

Czytaj też: Tak Iga Świątek przywitała się z Paryżem! Co za wpis

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL