Hamulce na korcie puściły. "Niewybaczalne". Teraz jest jej wstyd
Okres gry na kortach ziemnych czas zacząć. Mirra Andriejewa w ostatniej chwili zdecydowała się, by tę część sezonu zainaugurować w Austrii. Przed turniejem WTA 500 w Linz wróciła jednak także do tego, co wydarzyło się w Stanach Zjednoczonych, a przede wszystkim w Indian Wells. - To niewybaczalne - powiedziała, komentując swoje własne zachowanie.

Jeszcze w poprzednim sezonie Mirra Andriejewa była piątą rakietą świata, a swój najjaśniejszy moment zanotowała na starcie kampanii, gdy wygrała dwa kolejne tysięczniki - w Dubaju oraz w Indian Wells. W obu tych imprezach Rosjanka eliminowała z drabinki między innymi Igę Świątek.
Teraz wciąż zaledwie 18-letnia, wschodząca gwiazda tenisa, przechodzi przez trudniejszy okres. Zapewne dlatego, by spróbować nieco się odbić i napędzić u progu rywalizacji na kortach ziemnych, Mirra Andriejewa rzutem na taśmę dołączyła do listy startowej turnieju WTA 500 w Linz, zostając tym samym najwyżej rozstawioną zawodniczką. Ta pozycja daje jej prawo startu od drugiej rundy, w której jej rywalką będzie reprezentantka Stanów Zjednoczonych - Sloane Stephens.
Przed rywalizacją na austriackich kortach Rosjanka wróciła jednak jeszcze do tego, co wydarzyło się podczas ostatnich zmagań w Ameryce.
Tenis. Mirra Andriejwa bije się w piersi. "To niewybaczalne"
W prestiżowym amerykańskim turnieju rangi "1000" w Miami Mirra Andriejewa zatrzymała się na 1/8 finału. Drogę do najlepszej ósemki zagrodziła jej 19-letnia kanadyjska tenisistka Victoria Mboko. Po porażce najwięcej mówiło się jednak nie o samej grze Rosjanki, a o jej - delikatnie mówiąc - rozemocjonowanej postawie na korcie. Nastolatka bowiem kolejny raz nie potrafiła zapanować nad swoimi nerwami.
U Rosjanki można było dostrzec spore emocje po nieudanych akcjach w tie-breaku. Gdy przegrała końcową wymianę, uderzyła piłką w siatkę, a następne krzyczała w kierunku swojego teamu i pokazywała ironiczne gesty. W boksie 18-latki na trybunach siedziała m.in. jej trenerka - Conchita Martinez
Wcześniej hamulce nastolatki kompletnie puściły także w Indian Wells, gdzie przegrała już w swoim drugim starciu, mierząc się z Kateriną Siniakovą. Po ostatniej piłce wpadła w szał, ciskając rakietą o kort, a także w niewybrednych słowach zaczęła uderzać w kibiców, swój sztab, a nawet w swoją mamę.
Teraz, gdy emocje już opadły, nadszedł czas refleksji, a Mirra Andriejewa bije się w piersi przez to, co zrobiła. Jak sama przyznała, jest jej wstyd, bo jej zachowanie było po prostu "niewybaczalne".
Moje słowa i zachowanie w Indian Wells były niewybaczalne. To nie powinno się wydarzyć. Wstydzę się tego
- Jestem wdzięczna, że dostałam dziką kartę w tak krótkim czasie. Grałam w wielu turniejach juniorskich w Austrii. Podobają mi się tutejsze warunki. To dobry początek sezonu na kortach ziemnych. Wcześnie odpadłam z turnieju w Miami i w ostatniej chwili zdecydowałam się grać w tym tygodniu - dodała Mirra Andriejewa, odnosząc się do swojego startu w imprezie WTA 500 Linz.













