Gorąco po decyzji Świątek. Mocne słowa o Abramowicz. "Trudno uwierzyć w przypadki"
Iga Świątek ma za sobą trudne tygodnie. Polka w poniedziałek poinformowała, że zakończyła współpracę z trenerem Wimem Fissettem. Wiadomość natychmiast odbiła się szerokim echem wśród ekspertów, którzy jednoznacznie komentują decyzję najlepszej polskiej tenisistki. W tle bardzo mocno przebija się wątek Darii Abramowicz.

Iga Świątek przegrała kilka dni temu z Magdą Linette w drugiej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami. To był ostatni mecz Polki pod wodzą trenera Wima Fissette'a. 24-latka w poniedziałkowe popołudnie poinformowała o rozstaniu się ze szkoleniowcem. - "Po wielu miesiącach wspólnej pracy z trenerem Wimem Fissettem podjęłam decyzję o tym, że pójdę inną drogą. To był intensywny czas pełen wyzwań i wielu ważnych doświadczeń. Jestem wdzięczna za jego wsparcie, doświadczenie i wszystko, co razem osiągnęliśmy - w tym spełnienie jednego z moich największych sportowych marzeń" - napisała Polka w swoich mediach społecznościowych.
O potencjalnym rozstaniu Świątek i Fissette'a mówiło się od jakiegoś czasu. Ich współpraca trwała od października 2024 roku, a największym wspólnym sukcesem było wygranie Wimbledonu 2025.
Tak eksperci zareagowali na decyzję Świątek
Decyzja Świątek odbiła się szerokim echem na całym świecie. W końcu jedna z najlepszych tenisistek świata niecodziennie zmienia trenera.
"Jeśli to prawda, że Iga Świątek zwalnia Wima Fissette'a (wciąż nie wierzę), to uważam to za błąd. Nie jest to ruch, który rozwiąże problemy Polki. A tak na marginesie, to trzeci raz mamy taką samą historia. Trudno uwierzyć w przypadki…" - napisał wprost redaktor naczelny magazynu "Tenisklub"
"Po porażce w Miami Open należało się spodziewać, że to będzie ostatni wspólny turniej Igi Świątek i Wima Fissette'a. Ogłoszona dziś decyzja nie jest wielkim zaskoczeniem, ale na pewno pozostaje pytanie: czy to wystarczy? Czy zmiana tylko na tym polu pozwoli uporać się z kłopotami, które choćby na podstawie pomeczowej rozmowy w Miami, wydają się wykraczać dalece poza kort?" - napisał Maciej Łuczak z Canal+.
"Czyli jednak poleciał Wim Fissette. "Pozostała część mojego sztabu pozostaje bez zmian" - ogłosiła Iga Świątek. Najbardziej intrygujące, jaki był proces decyzyjny..." - zastanawia się dziennikarz Interii, Artur Gac.
"Od dłuższego czasu nie było wiadomo, jaką Igę Świątek na korcie zobaczymy. Fissette chciał bezpieczniejszego grania, ale szybko to zarzucił. Moim zdaniem błędnie. Później mówił o urozmaiconej grze. I też to średnio wychodziło. Decyzja o jego zwolnieniu jest logiczna. Nie miał pozytywnego przełożenia na tenis zawodniczki od kilku miesięcy" - napisał Hubert Błaszczyk, który wprost napisał, jakie można mieć zarzuty do belgijskiego szkoleniowca.
"Iga Świątek zwolniła trenera. Z komunikatu dowiadujemy się, że reszta sztabu pozostała bez zmian. Kojarzycie ten cytat "cygan zawinił, a kowala powiesili". Wim Fissette został kozłem ofiarnym całej sytuacji. Tylko nie jej trener odpowiadał za jej przygotowanie mentalne" - napisał wprost Mateusz Ligęza z Radia Zet.
"Iga Świątek ogłosiła, że rozstaje się ze swoim trenerem Wimem Fissette, który dołączył do niej pod koniec 2024 roku i pomógł jej przetrwać pozytywny wynik testu (który miał miejsce jeszcze przed jego przyjściem) oraz zdobyć pierwsze tytuły w Wimbledonie i Cincinnati" - przypomniał Ben Rothenberg













