Iga Świątek przegrała pierwszego seta z Martą Kostiuk w meczu 1/8 finału turnieju WTA 1000 w Toronto, ale nie doszło do przykrej powtórki z 31 maja z Rolanda Garrosa. Tym razem to Polka była górą. Drugą partię wygrała 6:1, a decydującą 6:2. Wynik może robić wrażenie. I nasza rodaczka grała dobrze, i Ukrainka pomagała kolejnymi pomyłkami, które mocno ją frustrowały.
Po ostatniej wymianie Raszynianka udzieliła wywiadu na korcie. Pierwsze pytanie brzmiało: "Ostatni raz, kiedy Ty i Marta grałyście ze sobą, był w Paryżu. W tamtym meczu byłaś po przegranej stronie. Powiedziałaś, że czułaś się wtedy naprawdę spięta i zestresowana. Jak teraz zachowałaś zen (spokój - red.)?".
- Zdecydowanie jestem w innym miejscu. Czuję, że mogłam grać swój tenis. Na Rolandzie Garrosie nie mogłam tego naprawdę zrobić. Więc tak, wiedziałam, co robić, jak grać. Po prostu cały czas byłam skupiona. Do końca byłam dość pewna swojego planu gry i swoich zalet. Cieszę się, jak mi to wyszło - odpowiedziała tenisistka.
- Doceniam to, że pokonałam Martę, która ma tak dobrą serię, ma taką formę. To jedno z cenniejszych zwycięstw i lepszych meczów w tym sezonie - podkreśliła.
Została również zapytana o głosy z jej boksu. - To były wskazówki taktyczne. Jestem za to wdzięczna. Czasem grając nie widzisz wszystkiego. Poznanie innej perspektywy pomaga. To było kilka porad. Pomogły mi się poprawić. Czułam, że grałam dobrze w pierwszym secie, ale niektóre uderzenia mogły być silniejsze. Wprowadziłam to, co mówili (sztabowcy - red.) i to wystarczyło - uśmiechnęła się.
W boksie na pewno była Daria Abramowicz, realizator transmisji regularnie pokazywał ją motywującą Świątek. Przypomnijmy, że trener Roig jest w tym tygodniu nieobecny.
- Przyjechałam na tej turniej tak wcześnie, bo byłam wcześniej na koncercie Ariany Grande w Bostonie i nie miałam za bardzo co pomiędzy robić. Pomogło mi to na pewno w przygotowaniach, doświadczyłam zmian pogody. I padało, i wiało, i było wilgotno. To jeden z tych momentów, w których mogłam się spokojnie przygotować do rywalizacji - zakończyła Świątek.
















