Głośno od pogłosek o zmianach w sztabie szkoleniowym Igi Świątek. "Nie wiem, czy jest potrzeba"
Po tym, jak Iga Świątek odpadła z US Open 2023, pojawiły się pomysły, by wprowadzić do gry i zawodowej codzienności tenisistki jakąś zmianę. Zrobiło się głośno o niejakiej rewolucji, która mogłaby dotknąć sztab szkoleniowy. Wedle Artura Szostaczko mógłby do niego dołączyć ktoś jeszcze. Taki obrót spraw byłby sporą niespodzianką, wszak Iga lubi pracować z zaufanym gronem osób i zdaje się nieskora do jego rozszerzenia. Komentarza w tej sprawie udziela teraz Łukasz Kubot.

Iga Świątek nie zdołała obronić wywalczonego przed rokiem tytułu triumfatorki US Open, a pożegnanie z turniejem miało wysoką cenę. Po wrześniowej aktualizacji rankingu WTA - po 75 tygodniach na tenisowym tronie - pożegnała się z pierwszym miejscem, które od tej pory zajmuje Aryna Sabalenka. Co prawda Białorusinka przegrała z Coco Gauff w finale nowojorskiego Wielkiego Szlema, ale i tak wypracowała sobie 1071-punktową przewagę nad drugą obecnie Polką.
Taki obrót spraw sprowokował dyskusję na temat koniecznych lub nie zmian w grze Igi, a także o modyfikacjach w jej sztabie szkoleniowym. Zdaniem Artura Szostaczko przydałby się ktoś, kto dopełniłby tria złożonego z Tomasza Wiktorowskiego, Macieja Ryszczuka i Darii Abramowicz.
To byłoby bardzo dobre rozwiązanie, które zresztą praktykuje Novak Djoković, współpracuje z moim dobrym kolegą Goranem Inaniseviciem. Robili to też Rafael Nadal, czy Roger Federer. Zawsze dobierali sobie jeszcze jedną osobę do teamu, aby spojrzała na ich grę w inny sposób
O opinię poproszono Łukasza Kubota, niegdysiejszego lidera rankingu ATP deblistów, który wyraził się dość stanowczo.
Nowy trener w sztabie szkoleniowym Igi Świątek?
Kubot, w rozmowie ze Sportowy24, zaznacza, że jest fanem Igi Świątek, a jej gra robi na nim duże wrażenie. Jest przekonany, że ma przed sobą rozwój i dalsze sukcesy. "Uważam, że z całą swoją drużyną wykonuje świetną pracę. Sezon jeszcze się nie skończył, rywalizuje z Sabalenką o pierwsze miejsce w rankingu i jeśli będzie zdrowa, wygra w tym roku jeszcze nie jeden turniej" - tłumaczy.
Nie bardzo widzi potrzebę, aby do jej teamu dołączyła jeszcze jakaś osoba. "Jeśli jest się przez tak długi czas numerem jeden na świecie, to ja nie wiem, czy jest jakakolwiek potrzeba dołączania jeszcze kogoś do sztabu" - przekonuje.
Tymczasem Iga razem ze swoimi trenerami wyleciała do Tokio i jest już po pierwszym meczu w ramach japońskiego turnieju. Wygrała z Mai Hontamą 6:4, 7:5 i awansowała do następnej rundy. Nie obyło się jednak bez problemów, zwłaszcza w pierwszej fazie pojedynku.
Warunki atmosferyczne sprawiały mi dziś trudności. Trudno jest mi przyzwyczaić się do tutejszej wilgotności powietrza. W dużej mierze również przez to miałam problemy z grą
Teraz na Świątek czeka potyczka z Weroniką Kudiermietową, która wcześniej pokonała Kaylę Day.











