Długa lista grzechów Igi Świątek. Wiemy, skąd się biorą
Iga Świątek nie obroniła tytułu mistrzyni Wimbledonu, odpadła w 3. rundzie przegrywając w dwóch setach z Alexandrą Ealą. Jej ostatnią porażkę przeanalizowaliśmy z Anną Niemiec, byłą zawodniczką, a obecnie trenerką tenisa. Wyszła nam całkiem długa lista błędów. Powiedzieć, że Świątek ma nad czym pracować, to jak nic nie powiedzieć. Wiemy też jednak, skąd biorą się problemy i gdzie leży klucz do ich rozwiązania.

Wimbledon skończył się dla Igi Świątek na trzeciej rundzie. Trzy spotkania tam rozegrane pokazały nam jednak całą prawdę o problemach Polki. Wspólnie z byłą zawodniczką, a obecnie trenerką Anną Niemiec zrobiliśmy całkiem długą listę błędów najlepszej polskiej tenisistki.
Tam zaczyna się wszystko, co złe u Igi Świątek
- Zacznijmy od tego, że wszystko, co złe u Igi zaczyna się w jej głowie. Ona straciła pewność siebie. Kilka ważnych meczów przegrała, a to ma swoje konsekwencje. Jeśli wcześniej Iga grała z rywalką na swoim poziomie, to przy 4:4 to ona zdobywała te dwa brakujące punkty do wygrania seta. Zdobywała je nie tyle umiejętnościami, ile głową i taką siłą mentalną. Teraz tego jej brakuje, więc przegrywa - wyjaśnia Niemiec.
Kolejne grzechy Świątek są już stricte sportowe, choć i one mają pewien związek z głową, mentalem i utratą pewności siebie. - Z tych problemów sportowych tym głównym jest pierwszy serwis. Podejrzewam, że na treningach wychodzi jej dużo lepiej, ale przychodzi mecz, związane z tym emocje i serwis zaczyna szwankować. Serwis nigdy nie był jej najmocniejszą bronią, ale teraz, przez to, że straciła wiarę w swoje umiejętności, serwis przestaje jej niemal całkowicie siedzieć - ocenia Niemiec.
Straszą Igę Świątek. To działa
A skoro szwankuje pierwszy serwis, to i z drugim są kłopoty. - Zwłaszcza że rywalki już wiedzą, jak się w takiej sytuacji zachować. Wchodzą w kort, straszą, wywierają presję, pokazują, że od razu będą atakować i z tego wychodzą te podwójne błędy Igi lub asekuracyjne zagrania, które niczego nie wnoszą - zauważa nasza rozmówczyni.
Po głowie, pierwszym i drugim serwisie czas na forehand. - Backhand na pewno jest stabilniejszym uderzeniem u Igi. Jednak gdy jest w formie, jest pewna siebie na korcie, to i forehand potrafi być jej bardzo groźną bronią. Pod presją ten forehand potrafi się jednak rozsypać. Iga ma ekstremalny chwyt forehandowy, więc gdy pojawiają się nerwy, to zaczyna się szarpać i nieczysto trafia. To jest jednak ten sam przypadek co przy serwisie, pierwsze skrzypce grają nerwy - analizuje Niemiec.
Świątek straciła czucie i instynkt
Idźmy jednak dalej, bo to nie koniec. Nasza ekspertka zauważa też utratę czucia i zanik takiego instynktu taktycznego. - Nie zawsze dokonuje dobrych wyborów. Przez utratę czucia rozumiem, że ma kłopot z wyważeniem tego, kiedy zaatakować i przyspieszyć, a kiedy zwolnić grę. Ona sama powiedziała o super tie-breaku w meczu z Ealą, że przy stanie 2:1 zepsuła dwa returny, oddając rywalce dwa punkty za darmo. To też wynikało z tych złych decyzji, które oczywiście też są spowodowane całym tym mętlikiem w głowie.
Z tej wyliczanki wynika, że klucz do rozwiązania problemów leży w głowie. To tam zaczynają się wszystkie nerwy i złe emocje. - To dlatego w meczu z Ealą oglądaliśmy sytuacje, gdzie nie trafiała w pusty kort. Wykończenie akcji wydawało się banalnie proste, ale przez nerwy psuła te kończące piłki, nie potrafiła postawić kropki nad i. Na treningu pewnie trafiłaby 10 na 10, ale stres wiele komplikuje - kwituje Niemiec, dając jasno do zrozumienia, że choć lista grzechów długa, to w przypadku poukładania wszystkich spraw w głowie można by z niej skreślić praktycznie wszystko. Łatwiej jednak powiedzieć, a trudniej to zrobić.











