Iga Świątek po pierwszy tytuł w sezonie sięgnęła w wielkim stylu, w finale turnieju WTA 1000 w Toronto pokonała wiceliderkę światowego zestawienia, Jelenę Rybakinę. Polka po wygranej nad Kazaszką zamieściła w mediach społecznościowych wymowne oświadczenie, w którym jasno dała do zrozumienia, że w ostatnim czasie musiała mierzyć się z negatywnymi komentarzami na swój temat.
"Dla mnie zwycięstwo w National Bank Open w Toronto to więcej niż tylko kolejny wynik w turnieju. Dziś chcę zadedykować ten tytuł wszystkim, którzy mierzą się z niesprawiedliwą oceną, negatywnością i hejtem - czy to w sporcie, czy w innym obszarze życia. Wiem, jak przytłaczające potrafi to być" - napisała świeżo upieczona mistrzyni WTA 1000 Toronto.
Polka nie będzie miała wiele czasu na świętowanie tego sukcesu, przed nią bowiem kolejne wyzwania. Z Toronto przenosi się do Cincinnati, gdzie będzie broniła tytułu wywalczonego przed rokiem. Zmagania w stanie Ohio ruszyły w czwartek, zapadły już pierwsze rozstrzygnięcia istotne z punktu widzenia Świątek. Poznaliśmy m.in. nazwisko kolejnej potencjalnej rywalki 25-latki w trzeciej rundzie.
WTA Cincinnati. Demolka w meczu Kamila Rachimowa - Kimberly Birrell
Świątek z racji rozstawienia zmagania rozpocznie od drugiej rundy, w tej zagra ze zwyciężczynią meczu Emiliana Arango - Venus Williams. Jeśli Polka wygra spotkanie, w trzeciej rundzie będzie czekała na nią Maria Sakkari lub triumfatorka starcia Kamilli Rachimowej z Kimberly Birrell. To właśnie mecz reprezentantki Uzbekistanu z Australijką rozegrano w czwartek wieczorem czasu polskiego.
Birrell (69. w rankingu WTA) dotarła do drugiej rundy Wimbledonu, w której ograła ją Sorana Cirstea, następnie wystąpiła w Memphis, już na nawierzchni twardej. Tam pożegnała się z turniejem już po pierwszym meczu, podobnie zresztą jak w Toronto. W Cincinnati stanęła przed szansą, by przełamać tę serię i awansować do drugiej rundy.
Rachimowa również odpadła z Wimbledonu na etapie drugiej rundy, później nie przebrnęła kwalifikacji w Waszyngtonie, ale już w Toronto pokazała się z dobrej strony, po kreczu Kateriny Siniakovej zameldowała się w trzeciej rundzie. W tej przegrała z Jessiką Pegulą, z Kanady przeniosła się do Cincinnati.
Urodzona w Rosji, ale od niedawna reprezentująca Uzbekistan tenisistka, świetnie rozpoczęła mecz z wyżej notowaną rywalką. 83. rakieta świata na "dzień dobry" przełamała Birrell, sama nie dawała odebrać sobie serwisu. W pewnym momencie prowadziła już 4:0, wówczas to Australijka w końcu obroniła podanie i to bez straty punktu. Nie była jednak w stanie zagrozić Rachimowej, która wygrała pewnie, bo 6:2.
Druga partia początkowo układała się zgoła inaczej, Birrell najpierw obroniła break pointa, po chwili sama przełamała rywalkę. Prowadziła 2:0, to był dobry punkt wyjścia do tego, by wywrzeć jeszcze większą presję na Rachimowej.
Ta jednak wyszła z opresji, odpowiedziała przełamaniem powrotnym, później doprowadziła do stanu 2:2. I konsekwentnie wygrywała kolejne gemy, powtarzając wynik z pierwszego seta. Po 79 minutach gry przypieczętowała triumf 6:2, 6:2 i awans do drugiej rundy, w której zagra z Marią Sakkari. Zwyciężczyni tego meczu z kolei może w kolejnym starciu zmierzyć się z Igą Świątek, stając na drodze Polki do czwartej rundy "tysięcznika" w Cincinnati.









![Polska - Włochy: najlepsze akcje ofensywne półfinału ME [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N9B2M2U546J8I-C401.webp)


