Demolka na koniec starcia Świątek z Navarro. Polka sensacyjnie żegna się z Pekinem
Środowy mecz Igi Świątek na WTA 1000 w Pekinie zaplanowano na sesję wieczorną. Nasza reprezentantka wyszła na główną arenę tuż po godz. 13:00 czasu polskiego, by rywalizować o ćwierćfinał imprezy w stolicy Chin. Jej przeciwniczką okazała się rozstawiona z "16" Emma Navarro. Turniejowa "1" rozpoczęła spotkanie od dwóch wygranych gemów z rzędu. Później jednak powstały nieoczekiwane schody. I po trzysetowej walce lepsza okazała się Amerykanka - 6:4, 4:6, 6:0. To pierwsza porażka Świątek w stolicy Chin.

Iga Świątek zainaugurowała swój tegoroczny start w turnieju WTA 1000 w Pekinie od meczu z Yue Yuan. Reprezentantka gospodarzy postawiła się naszej reprezentantce w drugim secie, ale mimo to zawodniczka rozstawiona z "1" pewnie wygrała spotkanie - 6:0, 6:3. W kolejnej rundzie Polka zmierzyła się z Camilą Osorio. Tym razem raszynianka nie rozegrała całego spotkania, bowiem zawodniczka z Kolumbii skreczowała przy stanie 6:0, 0:0 40-0 z perspektywy triumfatorki imprezy sprzed dwóch lat.
Podobną sytuację w 1/16 finału miała Emma Navarro, z którą Świątek miała stanąć do walki o awans do ćwierćfinału. Pojedynek Amerykanki z Lois Boisson został przerwany przy stanie 6:2, 1:0 dla tenisistki z USA. Tym samym czekało nas trzecie bezpośrednie starcie pomiędzy Świątek i Navarro na poziomie zawodowym. Pierwsze z nich odbyło się w 2018 roku, podczas turnieju ITF W100 w Charleston. Wówczas Iga wygrała 6:0, 6:2. Na kolejną potyczkę trzeba było zaczekać aż do Australian Open 2025. W boju o półfinał nasza reprezentantka pokonała Amerykankę 6:1, 6:2. Dziś panie zmierzyły się ze sobą po raz trzeci.
WTA Pekin: Iga Świątek kontra Emma Navarro w czwartej rundzie
Mecz rozpoczął się od serwisu Świątek. Już pierwszy gem spotkania dostarczył nam mnóstwo emocji. Navarro starała się atakować drugie podanie Igi, często robiła to skutecznie. W efekcie nasza reprezentantka musiała bronić w sumie czterech break pointów. Turniejowa "1" wyszła jednak z opresji i wystartowała od prowadzenia po rozdaniu złożonym z 16 wymian. Po zmianie stron obserwowaliśmy napór ze strony Polki. Po podwójnym błędzie serwisowym Emmy, wiceliderka rankingu otrzymała dwie szanse z rzędu na przełamanie. Już pierwsza z nich dała Świątek wynik 2:0.
Kolejny fragment okazał się słabszy w wykonaniu naszej tenisistki. Pojawiało się sporo pomyłek, na czym korzystała Navarro. W efekcie tenisistka z USA szybko odrobiła straty i po czterech gemach zrobił się remis. Na tym problemy Igi nie ustały. W trakcie piątego rozdania Polka prowadziła 30-15, a mimo to Emma zyskała trzecie "oczko" z rzędu. Po chwili Amerykanka potwierdziła przełamanie wygranym podaniem i zrobiło się już 4:2 dla turniejowej "16".
Świątek była wytrącona z dobrego rytmu, czego najlepszym potwierdzeniem okazał się błąd przy siatce, jaki popełniła na starcie siódmego gema. Polka, choć wyraźnie męczyła się ze swoją grą, w końcu zdołała przerwać niekorzystną serię. Wyszła ze stanu 15-30 i po rywalizacji na przewagi dorzuciła kolejne rozdanie na własne konto. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych nabrała jednak wiary w to, że może przeciwstawić się naszej zawodniczce. Po zmianie stron szybko zobaczyliśmy rezultat 5:3 dla Navarro.
Po chwili Iga doczekała się pierwszego łatwego gema przy swoim serwisie. Nie straciła punktu i przerzuciła presję zamykania partii na podanie przeciwniczki. Świątek wciąż nie pomagała sobie jednak błędami, do których nas nie przyzwyczaiła. W efekcie Emma bezproblemowo domknęła premierową odsłonę potyczki, wygrywając ją 6:4. Kłopoty naszej reprezentantki potwierdzały statystyki - aż 23 niewymuszone błędy, mając tylko 11 uderzeń kończących.
Nerwowo wyglądał także początek drugiej części pojedynku. Już w pierwszym gemie przy serwisie Świątek gra toczyła się na przewagi. Na szczęście Polka uniknęła potrzeby bronienia break pointów i znalazła się na prowadzeniu. Ciekawie zrobiło się po zmianie stron. Pierwsze dwie akcje trafiły na konto Navarro, ale później zobaczyliśmy lepszy fragment w wykonaniu Igi, gdy rozgrywała wymiany z większą cierpliwością. Wiceliderka rankingu doczekała się okazji na 2:0. Wtedy jednak Emma obroniła się dobrym serwisem. Ostatecznie gem rozgrywany na przewagi trafił na konto tenisistki z USA, przez co na tablicy wyników pojawił się remis.
Podczas trzeciego rozdania Amerykanka otrzymała break pointa - posłała głęboki return, po którym Świątek odegrała w siatkę. Polka zaryzykowała drugim podaniem i to się opłaciło. Dzięki niemu wypracowała sobie ogromną przewagę sytuacyjną, doprowadzając po chwili do równowagi. Ostatecznie gem i tak zakończył się przełamaniem na korzyść Navarro. Przy drugiej piłce na breaka zobaczyliśmy agresywny return, po którym Iga zagrała poza linię końcową. Sytuacja naszej reprezentantki stawała się coraz mniej ciekawa. Po zmianie stron jakby chciała przelać całą złość, która się w niej zgromadziła ze względu na niepomyślny przebieg meczu. Efekt okazał się pozytywny - po ostatnim z dwóch break pointów Świątek doprowadziła do wyrównania na 2:2.
Tuż po przełamaniu Iga wyszła na prowadzenie. Zanosiło się na łatwego gema, do zera, ale finalnie turniejowa "1" wygrała go do 30. Polka wciąż poszukiwała odpowiedniego balansu w swojej grze - czasami za bardzo się spieszyła, brakowało cierpliwości. Przez to niektóre punkty szybko uciekały naszej reprezentantce. Panie wkraczały w coraz bardziej zaawansowaną fazę seta. Presję mogła wywierać wiceliderka rankingu, z racji pierwszeństwa przy serwowaniu.
I gdy Świątek prowadziła 5:4, doszło do kluczowego przełamania. Dziesiąty gem dostarczył sporej dawki emocji. Najpierw obserwowaliśmy piłkę na 5:5 dla Navarro. Później Iga doprowadziła do break pointa, który jednocześnie oznaczał setbola. Przy drugim serwisie Emmy zobaczyliśmy agresywny return do narożnika ze strony Polki. Amerykanka nie zdołała już znaleźć odpowiedzi i dzięki temu raszynianka wygrała partię 6:4.
Trzeci set, podobnie jak poprzednie, rozpoczynał się od serwisu Świątek. I już na "dzień dobry" triumfatorka imprezy z 2023 roku znalazła się pod ścianą. Zrobiło się 0-40, a to oznaczało trzy break pointy z rzędu dla zawodniczki z USA. Iga doprowadziła do wyrównania, ale później Navarro doczekała się kolejnej okazji na przełamanie. Tym razem Polka popełniła już błąd, posyłając piłkę minimalnie poza linię końcową w trakcie intensywnej wymiany. Po zmianie stron było już 40-15 dla Emmy, ale nasza reprezentantka walczyła do końca. Dopiero czwarta okazja na 2:0 przyniosła powodzenie tenisistce ze Stanów Zjednoczonych.
Sytuacja Polki zrobiła się jeszcze trudniejsza po tym, co wydarzyło się w trzecim gemie. Świątek miała piłkę na premierowe "oczko", jednak od tego momentu nie zdobyła już ani jednego punktu i doszło do podwójnego przełamania. Czwarte rozdanie dostarczyło kolejną zaciętą rywalizację. Najpierw był break point dla Igi, potem piłka na 4:0 dla rywalki. W dalszej fazie znów pojawiła się okazja dla returnującej, ale ponownie została niewykorzystana. Finalnie Navarro uzyskała cztery gemy przewagi i wyraźnie zbliżyła się do zwycięstwa.
Świątek nie pomogła sobie także w trakcie piątego rozdania. Miała piłkę na premierowe "oczko" przy własnym podaniu, ale ostatecznie doszło do kolejnego przełamania. Po zmianie stron Emma dopięła swego, wygrywając spotkanie 6:4, 4:6, 6:0. Tym samym to reprezentantka Stanów Zjednoczonych zameldowała się w ćwierćfinale WTA 1000 w Pekinie, gdzie zagra z Jessicą Pegulą albo Martą Kostiuk. Z kolei Iga zanotowała pierwszą porażkę w stolicy Chin - wcześniej miała bilans 8-0 w tej lokalizacji.
Dokładny zapis relacji z meczu Iga Świątek - Emma Navarro jest dostępny TUTAJ.


















