Bolesny zwrot na drodze Świątek do ćwierćfinału. 6:0, później koniec marzeń. Nie zagra z Polką
Iga Świątek pierwszy mecz w Rzymie rozegra w piątek, w środę z kolei poznamy nazwisko najbliższej rywalki Polki. Tymczasem w części drabinki, w której znalazła się nasza reprezentantka, zapadło już pierwsze rozstrzygnięcie. Doszło do starcia zawodniczek, które były potencjalnymi przeciwniczkami Polki na drodze do ćwierćfinału turnieju WTA 1000, w tym meczu doszło do sporego zwrotu, bo faworytka przegrała w drugim secie 0:6, by po chwili podnieść się i przypieczętować awans do drugiej rundy.

Iga Świątek z racji rozstawienia turniej WTA 1000 w Rzymie rozpocznie od drugiej rundy, w niej zagra z Darią Kasatkiną lub Catherine McNally - mecz reprezentantek Australii i Stanów Zjednoczonych odbędzie się w środowe popołudnie. Jeśli Polka wygra zaplanowane na piątek spotkanie, w trzeciej rundzie może zmierzyć się m.in. z Emmą Navarro, w gronie jej potencjalnych rywalek w czwartej rundzie są z kolei Diana Sznajder czy Naomi Osaka. Na drodze naszej reprezentantki do ćwierćfinału może stanąć też zawodniczka, która we wtorkowy wieczór otworzyła "zmagania" w tej części drabinki, w której znalazło się nazwisko Świątek.
To właśnie we wtorek doszło do spotkania na korcie Martiny Trevisan z Talią Gibson. Pierwsza z nich to występująca z dziką kartą Włoszka, która obecnie zajmuje dopiero 516. miejsce w rankingu WTA. 32-latka w trwającym sezonie jeśli już wygrywała mecze, to w challengerach, w lepiej obsadzonych turniejach miała problem z dostaniem się do drabinki głównej - przegrywała w kwalifikacjach do turniejów w Meridzie, Indian Wells, Miami i Madrytu.
Gibson z kolei jest 62. w światowym zestawieniu, a na swoim koncie ma kilka efektownych zwycięstw. W 2026 roku odprawiła z kwitkiem kilka faworytek: w Indian Wells ograła Jekaterinę Aleksandrową, Clarę Tauson i Jasmine Paolini, w Miami poradziła sobie z Naomi Osaką i Ivą Jović. Później już tak dobrze jej nie szło, na etapie pierwszej rundy pożegnała się z "tysięcznikiem" w Madrycie i turniejem WTA 125 w Saint Malo. Mimo to była zdecydowaną faworytką starcia z Trevisan.
WTA Rzym. Trzy sety w meczu Talia Gibson - Martina Trevisan
Gibson we wtorkowy mecz weszła kapitalnie, przy pierwszej okazji przełamała rywalkę, prowadziła już 3:0. Mało brakowało, a przy stanie 4:1 powiększyłaby jeszcze przewagę, ale Trevisan wybroniła trzy break pointy i wyszła z opresji. A po chwili sama odpowiedziała przełamaniem, kolejnego gema wygrała do zera i zrobiło się 4:4. Nerwy w końcówce lepiej opanowała reprezentantka Australii, która finalnie wygrała 6:4.
Dość nieoczekiwanie drugi set był mocno jednostronny, świadkami zaciętej walki byliśmy głównie w pierwszym gemie, gdy Gibson nie wykorzystała kilku okazji na obronę serwisu. Po chwili została przełamana, tak zaczął się marsz Trevisan ku zwycięstwu w secie. Po drodze nie musiała nawet bronić break pointów, przy własnym podaniu prezentowała się bardzo pewnie, wygrała partię 6:0.
Gdy Gibson bez większej walki przegrała dwa pierwsze gemy w trzecim secie wydawało się, że dojdzie do sensacji. Wyżej notowana zawodniczka wstała jednak z kolan i zdołała odwrócić losy rywalizacji - do końca partii oddała jeszcze tylko jednego gema. Zaczęła dominować na korcie i wykorzystywać swoje atuty, ostatecznie wygrała 6:3, a cały mecz 6:4, 0:6, 6:3. W drugiej rundzie zmierzy się z Dianą Sznajder, w czwartej, o ile pokona Rosjankę a następnie przejdzie trzecią rundę, może zagrać z Igą Świątek i stanąć na drodze Polki do ćwierćfinału turnieju WTA 1000.














