Iga Świątek wiązała bardzo duże nadzieje z tegoroczną edycją US Open. W pozostałych wielkoszlemowych turniejach sezonu nie udało jej się bowiem osiągnąć wybitnych rezultatów. Swoją przygodę z Australian Open 2026 zakończyła ona w ćwierćfinale. Jej udział w turnieju im. Rolanda Garrosa zakończył się natomiast 1/8 finału. Z kolei na Wimbledonie, gdzie występowała w roli obrończyni tytułu, dotarła raptem do 1/16 finału.
Amerykańska impreza również okazała się dla Raszynianki bardzo bolesnym doświadczeniem. W 1/8 finału Świątek trafiła na rywalkę, która w 2024 roku pozbawiła ją marzeń o złotym medalu IO - Qinwen Zheng.
I tym razem chińska tenisistka stała się przyczyną przykrych doświadczeń Polki. W pierwszym secie nasza reprezentantka prowadziła już wynikiem 5:0. W tym momencie Zheng zdołała jednak przejąć kontrolę nad meczem, zamykając pierwszą partię korzystnym dla siebie rezultatem 7:5. Drugi set również trafił na konto Zheng. To oznaczało ponowne przedwczesne pożegnanie się Świątek z ostatnią wielkoszlemową imprezą tego sezonu.
Porażka z Zheng powodem do niepokoju? Legenda szczerze ws. Świątek
Mecz ten odbił się bardzo szerokim echem w świecie tenisa. Rzadko kiedy zdarza się bowiem, aby zawodniczka prowadząca wynikiem 5:0 ostatecznie oddała rywalce seta.
Sytuacja ta zaniepokoiła jednego z legendarnych tenisistów - Johna McEnroe'a. Niegdysiejszy lider rankingu ATP, w rozmowie z portalem "Tennis365", w taki sposób skomentował niemoc Raszynianki.
To, co stało się ze Świątek, jest niewytłumaczalne [...]. Zaskakujące jest to, że Iga przegrała, prowadząc 5:0 [...]. Czasami człowiek staje się nieco mniej czujny. Rywalka gra na większym luzie, bo nie ma nic do stracenia [...]. Mimo wszystko nie powinna była przegrać tego pierwszego seta
W dalszej części swojej wypowiedzi McEnroe pozwolił sobie na kolejne dywagacje ws. rzeczywistych powodów porażki Igi Świątek. Jego zdaniem, szokujący przebieg pierwszego seta wyraźnie rzutował na dalszą część meczu. Były zawodnik podkreślił także aspekt utraty wiary oraz pewności siebie, co w bezpośredni sposób wpływa na obniżenie poziomu gry. W przypadku Świątek wydaje się to być bardzo powszechnym zjawiskiem.
McEnroe odniósł się także do pewnych wątpliwości co do kompetencji obecnego szkoleniowca Polki Francisco Roiga. Amerykanin nie dopatruje się jednak w tym wypadku winy sztabu Raszynianki.
- To ceniony szkoleniowiec i sądzę, że zależy mu, aby grała tak, jak wtedy gdy zdobywała tytuły na Rolandzie Garrosie. Moim zdaniem ciągłe zmienianie trenerów nikomu tak naprawdę nie służy. Dlatego uważam, że trzeba dać sobie czas i upewnić się, że to rozwiązanie jest tym, czego ona sama chce - podsumował ten wątek ikoniczny tenisista.











