61 dni, to koniec. Rakieta w powietrzu. Rywalka nie wtrzymała z Igą Świątek
Po 61 jeden dniach w końcu nastąpił koniec. Koniec odliczania związanego z kolejnymi występami Igi Świątek na światowych kortach. W środę wieczorem polska tenisistka pewnie ograła Czeszkę Karolinę Muchovą, a o tym, jak świetnie spisała się w Indian Wells nasza reprezentantka najlepiej świadczy to, do jakiego stanu doprowadziła swoją rywalkę. Zauważa to w rozmowie z serwisem Sport.pl Justyna Kostyra, wymieniając zmiany, których dopatrzyła się w postawie wiceliderki światowego rankingu.

Iga Świątek pnie się po kolejnych szczeblach turniejowej drabinki w Indian Wells jak burza. Polska wiceliderka rankingu WTA awansowała do ćwierćfinału bez straty seta, a miejsce wśród 8 najlepszych zawodniczek kalifornijskiej imprezy zagwarantowało jej środowe zwycięstwo z Karoliną Muchovą.
Czeszka przeżywa ostatnio dobry czas. Mówimy wszak o świeżo upieczonej mistrzyni z Dohy. Ale wczoraj wieczorem górą była Iga Świątek, która nie pozostawiła wątpliwości co do swojej wyższości, zwyciężając 6:2, 6:0.
W grze Polki widać świeżość i wiejący wiatr zmian. Zauważa to także w rozmowie z portalem Sport.pl znana komentatorka Eurosportu Justyna Kostyra, punktując elementy, których brakowało w ostatnich spotkaniach w wykonaniu naszej zawodniczki. Mowa przede wszystkim o czystej radości z gry w tenisa. Ale nie tylko.
- Tęskniliśmy za tym wytrzymywaniem dłuższych wymian, za nieatakowaniem bez potrzeby, za grą trochę bardziej kombinacyjną, przynajmniej momentami, za dobrym serwisem. Ale chyba najbardziej jednak za tym uśmiechem - wymienia Justyna Kostyra.
WTA Indian Wells. Iga Świątek znów z uśmiechem. Do tego doprowadziła rywalkę
Prowadzący rozmowę Łukasz Jachimiak zauważył, że starcie z Karoliną Muchovą było 16. meczem Igi Świątek w tym sezonie, lecz było to dopiero drugie spotkanie, w którym druga rakieta świata nie dała się przełamać rywalce przy własnym podaniu. Do tego faktu odniosła się jego rozmówczyni, zauważając, do jakiego stanu doprowadziła swoją rywalkę triumfatorka ubiegłorocznego Wimbledonu.
- No właśnie, wymowne. A sama co chwilę przełamywała Muchovą. Nie dziwiłam się, że pod koniec Czeszka aż z bezradności rzuciła rakietą. Nie zagrała kapitalnego meczu, ale miała swoje momenty lepszej gry, a w tych momentach Iga potrafiła ją stłamsić, jakby powiedzieć jej: "Nie wrócisz do tego meczu i koniec". Nie było w grze Igi żadnego przestoju. A przecież w drugich setach ostatnio to jej się często zdarzało - przyznała komentatorka Eurosportu.
Warto zaznaczyć, że ostatni mecz, który Iga Świątek wygrała bez straty serwisu, miał miejsce dokładnie 61 dni wcześniej, u progu tego sezonu, podczas rozgrywek United Cup. A była to singlowa potyczka z Mayą Joint rozgrywana w ramach meczu Australia - Polska. Nasza wiceliderka światowego rankingu wygrała tamto spotkanie 6:1, 6:1 w zaledwie 58 minut, przyczyniając się do awansu naszej reprezentacji.













